,,Klapnąłem na łóżku, żeby jakoś myśli zebrać. Choć łatwo powiedzieć, zebrać myśli. A są chwile, kiedy człowiek by najchętniej rozgonił swoje myśli na cztery wiatry."
Wiesław Myśliwski
*****Snape chodził po swoim gabinecie i wprost kipiał ze złości.
,,Skąd ta dziewczyna to wie?!"- myślał- ,,I jakim cudem odkryła, że próbuję się dostać do jej umysłu?! Przecież tej sztuki uczył się tylko Potter w tamtym roku. I na co Dambledorowi więcej Eliksiru Częściowej Zmiany?! Przecież jest jeszcze Horacy i to on może mu go uwarzyć!"
Nagle wpadł mu do głowy pewien pomysł- a gdyby tak trochę nastraszyć tę nową? Wtedy i ona chodziłaby jak w zegarku i nie ważyła by się mu przeciwstawić.
***
Hermiona wróciła do dormitorium i spostrzegła, że nie ma jeszcze Aśki. Jednak gdy usiadła na swoim łóżku, zauważyła że jej szata wisi na krześle.
,,Była tu, ale wyszła."- pomyślała
Sama też postanowiła się przebrać, a książkę schowała pod poduszkę. Chciała zacząć ją czytać, gdy jej współlokatorki będą już spać, bo wtedy nikt nie mógłby jej w tym przeszkodzić.
Słońce już dawno było za horyzontem gdy Aśka weszła do dormitorium.
-Gdzie byłaś?- zapytała współlokatorkę Hermiona
-Byłam się przejść.
-O tej porze?
-A kiedy miałabym to zrobić?
-Czy ty zawsze musisz znaleźć jakieś wyjaśnienie?
-Pewnie, że tak.
-Słuchaj, ja... jeżeli coś co powiedziałam...- Asia zorientowała się że Hermiona widziała jej łzę
-Daj spokój. Ja po prostu za długo nie miałam z kim pogadać i nie jestem przyzwyczajona do rozmów.- widząc zdziwioną minę brązowookiej, dodała- Niedługo ci wszystko wyjaśnię.
Po tych słowach Asia przebrała się w piżamę i weszła do łóżka.
***
Gdy wszystkie dziewczyny (oprócz Hermiony) już spały, Gryffindorówna szczelniej zasunęła zasłony i wyciągnęła Księgę Myśli.
Nie potrzebowała światła, ponieważ dzięki swoim umiejętnościom świetnie widziała w ciemnościach.
Hermiona otworzyła książkę, a jej oczom ukazały się złote litery. Wyrazy najpierw były w innym języku lecz później zmieniły się w angielskie słowa i Hermiona mogła je przeczytać.
Wprawdzie Czarodziejki znają wiele języków, ale księga była napisana niezwykle starym, dzisiaj już nieużywanym językiem, o którym wiedziało niewiele osób, a jeszcze mniej umiało go odczytać. Niestety Hermiona nie znała go, więc księga musiała zamienić słowa na angielskie.
Dziewczyna kartkowała Księgę Myśli już od pół godziny i jeszcze nic nie znalazła.
,,Skoro księga pokazała mi ten temat to na pewno tam musi być rozwiązanie tej dziwnej zagadki."- pomyślała.
I faktycznie. Po kolejnych dziesięciu minutach znalazła odpowiedni fragment:
,,...Srebrne łzy są oznaką wielkich, starożytnych mocy posiadacza. Moce te nazywają się- Dimidium ad mortem*. Nieodłącznym partnerem srebrnych łez są złote oczy, ponieważ te dwa metale są symbolem nieśmiertelności, wieczności, wiedzy tajemnej, młodości, zaufania, honoru i eliksiru życia..."
Hermiona szybko zamknęła księgę i schowała ją z powrotem pod poduszką, ponieważ usłyszała jak na sąsiednim łóżku ktoś się obudził.
***
Aśka obudziła się w środku nocy zalana potem. Oddychała ciężko. Podniosła się do pozycji siedzącej, by się uspokoić. Podziałało dopiero po kilku minutach. Podeszła do okna i usiadła na parapecie. Gdy siedziała jej długie włosy, które były w tej chwili rozpuszczone, sięgały do ziemi. Podwinęła kolana pod brodę i zapatrzyła się w księżyc.
Znowu śniło jej się tamto wspomnienie.
Siedziała przez chwilę w bezruchu. Wiedziała, że nie tylko ona już nie śpi. Instynktownie wyczuwała rozbudzoną Hermionę. Po jej policzku znowu popłynęła samotna łza. Ale ta po zażyciu eliksiru nie była już srebrna.
Dziewczyna westchnęła. Wiedziała, że już nie prześpi tej nocy.
***
Zrezygnowana Hermiona po półgodzinie, przewróciła się na drugi bok i zasnęła, ponieważ nic nie wskazywało na to by Aśka tej nocy poszła spać.
Gdy obudziła się rano, na parapecie okna zobaczyła Aśkę, siedzącą z głową opartą o szybę.
-Już nie śpisz?- długowłosa zapytała Hermionę
-Jak to- już?
-Jest szósta rano.
-I co z tego?
Na to Aśka wymamrotała coś pod nosem, co zabrzmiało trochę jak- ,,Ach te Czarodziejki..." i ponownie utkwiła wzrok za oknem.
Hermiona nie zwróciła na to uwagi i poszła do łazienki. Wykonała poranne czynności i zeszła do Pokoju Wspólnego. Wychodząc popatrzyła jeszcze na współlokatorkę, która nie zmieniła swojej pozycji i wyglądała jakby była w jakimś transie.
Usiadła na fotelu przed kominkiem, w którym jeszcze dogasał ogień i zaczęła rozmyślać.
Ciekawiło ją to, dlaczego księga pokazała jej odpowiedź w książce o mocach starożytnych istot. Przecież Aśka nie mogła mieć kilkuset lat! Nic nie wskazywało też na to, że ma złote oczy. Co jak co, ale takiego szczegółu nie dałoby się pominąć. Chociaż, podczas Ceremonii Przydziału jej oczy wydały się być Hermionie złotawe przy źrenicach. Ale to nie to samo.
Czyjeś silne ręce złapały ją od tyłu i wyrwały z zamyślenia. Odwróciła głowę, a jej brązowe oczy spotkały inne- jadowicie zielone. Na chwilę zakochani pogrążyli się w namiętnym pocałunku, podczas którego Harry wziął Hermionę na ręce i usiadł z nią na swoich rękach na kanapie.
Dziewczyna przerwała na chwilę by złapać powietrze i po chwili dalej złączyli się w pocałunku. Chłopak wplótł jedną dłoń w jej brązowe włosy, a drugą wsadził pod jej bluzkę i zaczął błądzić po jej plecach. Ona zarzuciła mu ręce na szyję, a ich języki spotkały się w szalonym tańcu.
***
Dochodziła siódma rano, więc Aśka postanowiła zejść w końcu na ziemię.
Ubrała się, a włosy zaplotła w grubego francuza.
Popatrzyła jeszcze raz za okno. Tu było inaczej niż w Polsce, za którą tak bardzo tęskniła. Nie było tutaj też jej przyjaciół. Wprawdzie wiedziała, że niedługo zaprzyjaźni się z Hermioną, Harrym i Ronem, ale to nie było to samo.
Gdy była na końcu schodów zobaczyła Harrego i Hermionę, którzy całowali się na kanapie. Uśmiechnęła się na ich widok i cicho przeszła obok do dziury pod portretem. Byli tak zajęci, że nawet jej nie zauważyli.
***
Hermiona dyszała ciężko. Jeszcze nigdy nie całowała Harrego w taki sposób.
-Lepiej już chodźmy, bo nas ktoś zauważy.- powiedział swojej ukochanej do ucha Harry, a ta przytaknęła
Przed wyjściem Harry poprawił okulary i przygładził rozczochrane (bardziej niż zwykle) włosy. Natomiast Hermiona zapięła wszystkie guziki swojej bluzki i przeczesała palcami brązowe loki.
***
Do Wielkiej Sali zakochani weszli trzymając się za ręce. O tej porze na śniadaniu było mało osób. Hermiona jednak zobaczyła siedzącą samotnie Gryfonkę. Podeszła do niej i usiadła obok.
-Jak się tu znalazłaś?- zapytała zdziwiona
-Normalnie.
-Byłam z Harrym w Pokoju Wspólnym i nikogo nie zauważyliśmy.
-Byliście tak zajęci, że nie zauważylibyście, gdyby Voldemort zaczął tańczyć walca w różowej sukience ze Snapem na fotelu obok was.
Hermiona się uśmiechnęła i spłonęła rumieńcem.
-,,Co ci tak do śmiechu siostra?"- w tym czasie do Wielkiej Sali wszedł Draco
-,,A co ci do tego?"
-,,Chodzi o Pottera, prawda?"
-,,A nawet jeśli to co?"
-,,Nic. Po prostu jesteś moją siostrą i martwię się o ciebie."
-,,To przestań się martwić."
-,,Ej co to za laska obok ciebie?"
-,,Draconie Godryku Gryffindorze ty tylko o jednym? I gdzie byłeś wczoraj podczas śniadania?"
-,,No wiesz... Oblewałem twój wygrany mecz i..."
-,,Znowu się upiłeś?!"
-,,Zmieniasz temat."
-,,Ech... Co ja z tobą mam...? To nowa uczennica, która przyjechała z Polski i uczy się na naszym roku."
-,,No to dzisiaj na łączonym OPCM-ie będzie na co popatrzeć..."
-,,Draco..."
-,,No co?!"
-,,Nico!"
Wprawdzie Hermiona siedziała plecami do brata, ale jednak telepatia potrafiła zdziałać cuda.
***
Gryfoni i Ślizogoni siedzieli cicho jak mysz pod miotłą, ponieważ Snape był w wyjątkowo złym humorze. Gryfoni wiedzieli co jest tego przyczyną. A mianowicie panna Joanna Rychlicka.
-Dzisiaj nie będziecie potrzebować ławek.- powiedział chłodno nauczyciel, a wszyscy wymienili zdziwione spojrzenia- Wstańcie.
Wszyscy wykonali jego polecenie, a ławki zniknęły.
-Ustawcie się w rzędzie. Dzisiaj powtórzymy wasze informacje o Boginach.
-Ale profesorze, uczyliśmy się na ich temat w trzeciej klasie.
-Tak panno Greanger, ale powiedziałem, że to sobie powtórzycie. Jak mniemam, zaklęcie znacie?- wszyscy pokiwali głowami
Pierwszy w kolejce stał Ron. Snape wypuścił Bogina z szafy, a oczom wszystkich ukazał się olbrzymi pająk, przypominający Aragoga.
-Riddiculus.- Ron wymamrotał zaklęcie, a po chwili pająk był różowy z wielką kokardą na grzbiecie
Snape zdębiał, gdy klasa wybuchła śmiechem. Nigdy by nie przypuszczał, że Wasleyowi zaklęcie może wyjść tak dobrze.
Za Ronem było dwóch Ślizogonów, a następnie Aśka.
Dziewczyna podeszła do Bogina, a ten wzleciał w górę i rozpłyną się w powietrzu.
Cała klasa- łącznie z nauczycielem- zdębiała.
-No to gdzie jest to czego się boję?- zapytała drwiąco Aśka
-To niemożliwe...
-Nic nie jest niemożliwe profesorze.
-Jak ty to zrobiłaś?!
-Nie rozumiem.
-Jakim cudem Bogin rozpłyną się w powietrzu?!- Snape był wściekły
-Pan jest nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią i pan to powinien wiedzieć.
-DOSYĆ TEGO!!! ZEJDŹCIE MI Z OCZU!!!
Wszyscy uczniowie ulotnili się w błyskawicznym tempie. Wszyscy oprócz Aśki. Ona nic sobie nie robiła ze słów nauczyciela i wyszła z klasy na samym końcu.
***
-Rety ona jest niesamowita!
-Ron, przecież wczoraj powiedziałeś, że jest dziwna.
-Och Hermiono. Ona niczego się nie boi.
-Mam na ten temat inne zdanie.
-Sugerujesz, że chciała wnerwić Snape i oszukała Bogina?- Harry odgadł myśli dziewczyny
-Dokładnie tak.
-To niemożliwe. Nie umiałaby tego zrobić. Przecież to najbardziej zaawansowana magia i nikt normalny nie potrafiłby tego zrobić!- rudowłosy upierał się przy swoim
-Masz racje Ron. Ale jestem pewna, że ona ma większą moc niż myślimy.
-Co masz na myśli?- Harry objął ramieniem swoją dziewczynę
-Niedługo się dowiecie.- dziewczyna uwolniła się od chłopaka i poszła w stronę portretu Grubej Damy
***
-Jak to zrobiłaś?- Hermiona zapytała Aśkę, gdy były same w dormitorium
-Nie rozumiem.
-To znaczy, że ty naprawdę niczego się nie boisz?
-A, o to ci chodzi. Oczywiście, że się boję.
-Więc co zrobiłaś?
-Nie chciałam, żeby Snape i cała klasa dowiedzieli się czego się boję i ukryłam się przed Boginem.
-Ale dlaczego?
-Już niedługo się dowiesz.
-No dobrze, a co to znaczy, że się ukryłaś?
-Boginy sprawiają, że w ludzkim umyśle pojawiają się ich najstraszniejsze koszmary. By one się nie ukazywały trzeba "wyłączyć" swój umysł i go "ukryć" w głębi siebie. W ten sposób Bogin będzie myślał, że nie żyjemy lub nas tam nie ma i po prostu zniknie.
-Wow, niesamowite.
-Jak chcesz to mogę cię tego nauczyć.
-Naprawdę? A mogłabyś jeszcze Harrego i Rona, bo jestem pewna, że też by chcieli to potrafić.
-Oczywiście.
-To kiedy zaczynamy.
-Może po kolacji w Pokoju Życzeń?
-Świetnie! Idę im powiedzieć!
***
Gdy brązowowłosa weszła do Pokoju Wspólnego Gryffindoru, natychmiast dostrzegła na kanapie przed kominkiem znajome sylwetki przyjaciół. Podeszła do nich i ucałowała w głowę swojego chłopaka na powitanie.
-A ja?!- zapytał oburzony Ron
Przyjaciele ryknęli śmiechem.
-Chcielibyście wiedzieć co zrobić, żeby Bogin zniknął?- zapytała Hermiona siadając obok
-Pewnie.- odpowiedzieli jednocześnie chłopcy
-Więc bądźcie w Pokoju Życzeń po kolacji.
-Po co? Ty będziesz nas tego uczyć?- dopytywał się Ron
-Nie ja tylko Aśka.
-A co jeżeli to podstęp?
-Przesadzasz Ron.- teraz Harry wziął stronę Hermiony
-Po prostu przyjdźcie. Dobrze?- brązowooka popatrzyła wymownie na rudowłosego, a ten westchnął i powiedział
-Dobra. Przyjdę.
***
Złota trójka Hogwartu szła w stronę Pokoju Życzeń. Zatrzymali się przed gobelinem, a Hermiona zaczęła się przechadzać, myśląc o Aśce.
Po chwili ich oczom ukazały się drzwi. Weszli i znaleźli się w dużym pomieszczeniu, podobnym do tego w którym zeszłego roku ćwiczyła Gwardia Dambledora, ale bez luster.
-Cześć.- usłyszeli głos z drugiej strony sali
-Cześć.- odpowiedzieli entuzjastycznie Harry i Hermiona, a Ron wymamrotał coś niezrozumiale, ale Aśka się tym nie przejęła
-Chodźcie, usiądźcie.- dopiero teraz zauważyli, że pokój jest podzielony na dwie części
Po jednej stronie stały cztery srebrne fotele, a po drugiej stara szafa.
Trójka przyjaciół podeszła do Aśki i usiedli na fotelach.
-Najpierw musicie nauczyć się kontrolować swój umysł.- zaczęła- Bogin nie może wiedzieć czego się boicie, więc musicie go ukryć.
-Co takiego?- zainteresował się Harry
-Boginy zaglądają w najdalsze zakamarki naszego mózgu i żeby nie zobaczyły tego, czego najbardziej się boimy, musimy po prostu ukryć umysł.
-Jak to zrobić?- Ron najwidoczniej przekonał się do Polki
-To bardzo proste, ale musicie się dobrze skupić.- gdy przytaknęli kontynuowała- Gdy już to zrobicie powtarzajcie w myślach: fundamenta montium conturbata sunt**. Ale muszę was ostrzec. Poczujecie się dziwnie, a zaklęcie bardzo osłabia. To kto chce spróbować pierwszy?
-Ja.
-Dobrze Hermiono. Chodź za mną.
Brązowowłose dziewczyny podeszły do szafy.
-Jesteś gotowa?
-Jak najbardziej.
Aśka cofnęła się trochę i wykonała ręką ruch, jakby chciała otworzyć niewidzialne drzwi. Chłopcy przyglądali się temu po drugiej stronie sali.
Drzwi szafy uchyliły się lekko, a ze środka wypłynęła dziwna postać. Wyglądała trochę jak jakiś czarny zarys człowieka, od którego biła szarawa poświata.
,,Więc tak naprawdę wygląda bogin."- pomyślała Hermiona
-Hermiono skup się!
Dziewczyna posłuchała rady koleżanki i zaczęła usilnie powtarzać w myślach:
- ,,Fundamenta montium conturbata sunt. Fundamenta montium conturbata sunt..."
Hermiona poczuła się dziwnie. Nagle obraz się jej lekko rozmył, a gdy znowu nabrał ostrości dziewczyna obserwowała salę ze swojego poprzedniego miejsca i jednocześnie- ku jej zdziwieniu- z góry.
Bogin zaczął krążyć wokół niej, a po chwili zniknął. Zaraz po tym zdziwieniu Hermiona "wróciła" z góry i obraz na powrót stał się normalny.
-Brawo Hermiono!- krzyknęła Aśka i ją uścisnęła
-To było niesamowite!
Chłopcy podbiegli do dziewczyn.
-Teraz ty Ron.- oznajmiła długowłosa
Rudowłosemu zrzedła mina.
-J-ja?- zapytał
-A znasz innego Rona?
Harry objął Hermionę ramieniem i odsunęli się kawałek do tyłu.
-Gotów?- w odpowiedzi rudy przemknął nerwowo ślinę i pokiwał głową
Aśka znów wykonała ręką ruch- otwieranie drzwi, a z szafy wyleciał kolejny bogin. Niestety po chwili zmienił się w ogromnego pająka.
Aśka szybko odepchnęła Rona i sama stanęła przed okropnym stworem. Ten szybko się rozpłyną.
-Ron, nic ci nie jest?- przyjaciele szybko podeszli do rudego, który w tej chwili leżał na podłodze
Nagle spostrzegli, że trzeci bogin wydostał się z szafy i zmierzał w stronę Aśki.
-Uważaj!- zdążyła krzyknąć Hermiona
Gdy długowłosa się odwróciła, stanęła oko w oko ze stworem. Po chwili bogin dosłownie wszedł w Aśkę. Trójka przyjaciół przyglądała się temu z przerażeniem. Brązowowłosa skuliła się na podłodze, a jej oczy przybrały złotą barwę. Jej ubrania zmieniły się w długą do samej ziemi, szarą suknię, a szkolna szata w szarą pelerynę. Włosy miała spięte w koka, a kilka pasm swobodnie zwisało do przodu. We włosach nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie ich kolor. Były złote z kilkoma srebrnymi pasmami.
*****
*(łac.)- pół śmierci
**(łac.)- ukryj mnie
*****
Dzisiaj urodziny obchodzi Harry Potter, więc wszystkiego najlepszego!
Komentarze mile widziane:)