"Pamiętasz przecież, przyjacielu, te wszystkie dni, nadzieję tak wielką, że aż bolała, i zwątpienie, które korzystało z najmniejszego wyczerpania, żeby przyjść i zabić nadzieję."
Halina Poświatowska
*****
W drzwiach Wielkiej Sali pojawiła się wysoka dziewczyna, o brązowych włosach sięgających pasa, splecionych w warkocz, z grzywką ściętą na lewy bok. Miała brązowe oczy i dość jasną cerę. Była bardzo podobna do Joanny Rychlickiej, co wywołało osłupienie wśród uczniów na Sali.
Niczego nieświadoma Polka podeszła do stołu nauczycielskiego i usiadła na stołku, a profesor McGonagall założyła na jej głowę Tiarę Przydziału, a ta od razu wykrzyczała:
-Gryffindor!!!
Wszyscy w Domu Lwa entuzjastycznie przyjęli Oliwię do swojego grona.
-Magdalena Terakowska!- kontynuowała nauczycielka.
Teraz na Salę weszła dziewczyna wzrostem dorównująca Oliwii, z sięgającymi jej ramion, brązoworudymi włosami z grzywką na prawym boku. Jej oczy były w pięknym odcieniu błękitu, co dodawało jej uroku.
W jej przypadku Ceremonia Przydziału poszła tak samo jak u poprzedniczki.
-Marcin Terakowski!
Blondwłosy chłopak imieniem Marcin miał oczy w tym samym odcieniu co siostra i bardzo podobne rysy twarzy. Tak jak ona trafił do Gryffindoru.
-Tomasz Bielecki!
Gdy czarnowłosy chłopak z szarymi oczami usiadł na stołku, Tiara od razu wiedziała, gdzie go posłać. Tak jak przyjaciele trafił do Domu Lwa.
-Sławomir Nowakowski!
Gdy drzwi Wielkiej Sali otworzyły się po raz kolejny i stanął w nich młody Polak, większość dziewczyn, w każdym wieku, westchnęło i zaczęło coś szeptać podnieconymi głosami.
Sławek był wysokiego wzrostu chłopakiem z włosami w kolorze ciemnego blondu i z zielonymi jak trawa w lecie tęczówkami. Był trochę bardziej opalony od reszty przyjaciół.
-Gryffindor!!!- krzyknęła Tiara Przydziału, gdy tylko dotknęła głowy chłopaka.
Dziewczyny z Gryffindoru przyjęły tą wiadomość bardzo entuzjastycznie.
Tymczasem McGonagall wyczytała ostatniego ucznia:
-Michał Rychlicki!
Na całej Sali zapanowała grobowa cisza.
Do pomieszczenia wszedł chłopak wzrostu Aśki z takimi samymi, brązowymi oczami i blond włosami.
Sławek był wysokiego wzrostu chłopakiem z włosami w kolorze ciemnego blondu i z zielonymi jak trawa w lecie tęczówkami. Był trochę bardziej opalony od reszty przyjaciół.
-Gryffindor!!!- krzyknęła Tiara Przydziału, gdy tylko dotknęła głowy chłopaka.
Dziewczyny z Gryffindoru przyjęły tą wiadomość bardzo entuzjastycznie.
Tymczasem McGonagall wyczytała ostatniego ucznia:
-Michał Rychlicki!
Na całej Sali zapanowała grobowa cisza.
Do pomieszczenia wszedł chłopak wzrostu Aśki z takimi samymi, brązowymi oczami i blond włosami.
Podczas przydziału było z nim zupełnie tak samo jak z Polką, która już wcześniej dołączyła do Hogwartu.
Chłopak ledwo co usiadł na stołku, a Tiara już zdążyła wszystkim oznajmić swój wybór:
-Gryffindor!!!
***

Chłopak ledwo co usiadł na stołku, a Tiara już zdążyła wszystkim oznajmić swój wybór:
-Gryffindor!!!
***
***
Szóstka młodych Polaków usadowiła się niedaleko Złotej Trójki i zaczęła jeść w ciszy kolację.
Hermiona nadal rozmyślała nad tym, gdzie może być jej przyjaciółka, gdy nagle usłyszała czyjś bardzo cichy głos:
-*Pozostawiłam wszystko, ale nie wiń mnie. Musiałam odejść, nie byłam już sobą...
Gryffindorówna podniosła głowę znad talerza. Ze zdumieniem stwierdziła, że jeszcze tylko Słowianie słyszą cichą pieśń. Właśnie wtedy uświadomiła sobie także kto ją śpiewa.
-Upadłam tak nisko, że już nikt mnie nie zauważał...
-Upadłam tak nisko, że już nikt mnie nie zauważał...
Jako pierwsi wstali jednocześnie Sławek i Michał, a za nimi Oliwia, Tomek, Marcin oraz Magda.
-Rozpłynęłam się w anonimowości. Walczę z pustką i chłodem...
-Rozpłynęłam się w anonimowości. Walczę z pustką i chłodem...
Cała szóstka skierowała się do wyjścia, a Hermiona udała się za nimi, rzucając Harremu tylko krótkie: Niedługo wrócę.
-Jestem nikim, jestem niczym.Cały mój ból jest mi jak królestwo, ma jedyna broń więzi mnie. Ujrzeć światło za kratami, obserwować, jak piękne jest niebo. Czy dochodzi do ciebie mój głos...?
Dziewczyna musiała bardzo uważać by Polacy jej nie zauważyli, ani jej nie usłyszeli, co w zaistniałej sytuacji było jednak bardzo proste. Całą swoją uwagę skupiali oni na piosence.
- To jest S.O.S, jestem pokonana, leżę na ziemi... Czy słyszysz mą rozpacz- jest tam kto? Czuję, że tracę siebie...
Słowianie zatrzymali się gwałtownie za zakrętem, na jednym z nieodwiedzanych korytarzy szkolnych na trzecim piętrze. Brązowowłosa zdążyła jeszcze ukryć się za pobliskim gargulcem.
-Cisza zabija we mnie ból. Słyszysz? Czy mnie widzisz?
Na środku korytarza stała Asia i śpiewała. Jej przyjaciele przyglądali się jej z nieobecnym wyrazem oczu.
Gdy długowłosa skończyła śpiewać, podeszła do niej Oliwia. Obie przez chwilę przyglądały się sobie ze łzami w oczach, a później wpadły sobie w ramiona. Do dziewczyn dołączyła reszta zespołu. Hermiona postanowiła wycofać się po cichu, by nie zakłócać tej chwili młodym Polakom.
***
Gryffindorówna wróciła na Wielką Salę i dopiero wtedy zorientowała się, że coś jest nie tak.
Jej brat już od jakiegoś czasu wcale się do niej nie odzywał. Dziewczyna rozejrzała się dyskretnie po pomieszczeniu i zauważyła, że nie ma go również na kolacji.
-Coś nie tak?- zapytał ją jej chłopak, który zauważył jej wyraz twarzy.
-Nie, nie, wszystko gra.
-Jesteś pewna?
-Oczywiście.- dziewczyna uśmiechnęła się sztucznie i wróciła do jedzenia.
***

***
Przez okna na korytarz, na trzecim piętrze wpadały srebrne promienie księżyca i oświetlały siedmioro przyjaciół.
-Ale, jak?- zapytał Michał.
-Strażniczka śmierci. Mówi ci to coś?
-Dimidium ad mortem...- wyszeptała Magda.
-No właśnie. Moje prawdziwe oblicze ujawniło się dopiero po mojej śmierci.
-Mogłaś chociaż dać nam jakoś znać, że żyjesz.- Sławek nie ukrywał swoich pretensji.
-Miasto w tym wymiarze jest pilnie strzeżone przez popleczników Voldemorta. Zresztą na początku nie miałam pojęcia gdzie jesteście, a gdy się w końcu dowiedziałam, to albo byście nie uwierzyli w mój list, albo chcielibyście tam wrócić, na co bym się nigdy nie zgodziła.
-Ale przecież ty byłaś tam przez dwa lata i nic ci się nie stało!- zaprotestował szarooki.
-Teraz nie można mnie zabić. Mogę umrzeć jedynie śmiercią naturalną w podeszłym wieku. Ale również ja nie mogę nikogo zabić.
***
Wieczorem w Pokoju Wspólnym Gryffindoru panował nadzwyczajny gwar, ponieważ cały zespół trafił do Domu Lwa. Wszyscy czekali na sześć osób, które wyszły nagle podczas kolacji.
Po półgodzinie oczekiwania, przez dziurę pod portretem weszło do wieży nie sześć, lecz siedem osób.
Gryfoni byli zdziwieni obecnością Aśki pośród "Strażników".
-Panie i panowie.- zaczął teatralnie Marcin.- Oto 'zagubiona' wokalistka i kompozytorka, Roszpunka.
*****
* Indila- S.O.S (fragm.)
*****
Nareszcie upragnione wakacje!
Jesteście tu jeszcze?
-Jestem nikim, jestem niczym.Cały mój ból jest mi jak królestwo, ma jedyna broń więzi mnie. Ujrzeć światło za kratami, obserwować, jak piękne jest niebo. Czy dochodzi do ciebie mój głos...?
Dziewczyna musiała bardzo uważać by Polacy jej nie zauważyli, ani jej nie usłyszeli, co w zaistniałej sytuacji było jednak bardzo proste. Całą swoją uwagę skupiali oni na piosence.
- To jest S.O.S, jestem pokonana, leżę na ziemi... Czy słyszysz mą rozpacz- jest tam kto? Czuję, że tracę siebie...
Słowianie zatrzymali się gwałtownie za zakrętem, na jednym z nieodwiedzanych korytarzy szkolnych na trzecim piętrze. Brązowowłosa zdążyła jeszcze ukryć się za pobliskim gargulcem.
-Cisza zabija we mnie ból. Słyszysz? Czy mnie widzisz?
Na środku korytarza stała Asia i śpiewała. Jej przyjaciele przyglądali się jej z nieobecnym wyrazem oczu.
Gdy długowłosa skończyła śpiewać, podeszła do niej Oliwia. Obie przez chwilę przyglądały się sobie ze łzami w oczach, a później wpadły sobie w ramiona. Do dziewczyn dołączyła reszta zespołu. Hermiona postanowiła wycofać się po cichu, by nie zakłócać tej chwili młodym Polakom.
***
Gryffindorówna wróciła na Wielką Salę i dopiero wtedy zorientowała się, że coś jest nie tak.
Jej brat już od jakiegoś czasu wcale się do niej nie odzywał. Dziewczyna rozejrzała się dyskretnie po pomieszczeniu i zauważyła, że nie ma go również na kolacji.
-Coś nie tak?- zapytał ją jej chłopak, który zauważył jej wyraz twarzy.
-Nie, nie, wszystko gra.
-Jesteś pewna?
-Oczywiście.- dziewczyna uśmiechnęła się sztucznie i wróciła do jedzenia.
***
***
Przez okna na korytarz, na trzecim piętrze wpadały srebrne promienie księżyca i oświetlały siedmioro przyjaciół.
-Ale, jak?- zapytał Michał.
-Strażniczka śmierci. Mówi ci to coś?
-Dimidium ad mortem...- wyszeptała Magda.
-No właśnie. Moje prawdziwe oblicze ujawniło się dopiero po mojej śmierci.
-Mogłaś chociaż dać nam jakoś znać, że żyjesz.- Sławek nie ukrywał swoich pretensji.
-Miasto w tym wymiarze jest pilnie strzeżone przez popleczników Voldemorta. Zresztą na początku nie miałam pojęcia gdzie jesteście, a gdy się w końcu dowiedziałam, to albo byście nie uwierzyli w mój list, albo chcielibyście tam wrócić, na co bym się nigdy nie zgodziła.
-Ale przecież ty byłaś tam przez dwa lata i nic ci się nie stało!- zaprotestował szarooki.
-Teraz nie można mnie zabić. Mogę umrzeć jedynie śmiercią naturalną w podeszłym wieku. Ale również ja nie mogę nikogo zabić.
***
Wieczorem w Pokoju Wspólnym Gryffindoru panował nadzwyczajny gwar, ponieważ cały zespół trafił do Domu Lwa. Wszyscy czekali na sześć osób, które wyszły nagle podczas kolacji.
Po półgodzinie oczekiwania, przez dziurę pod portretem weszło do wieży nie sześć, lecz siedem osób.
Gryfoni byli zdziwieni obecnością Aśki pośród "Strażników".
-Panie i panowie.- zaczął teatralnie Marcin.- Oto 'zagubiona' wokalistka i kompozytorka, Roszpunka.
*****
* Indila- S.O.S (fragm.)
*****
Nareszcie upragnione wakacje!
Jesteście tu jeszcze?