,,Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie."
Jan Paweł II (Karol Wojtyła)
*****
Na marmurowym podeście leżał diadem ze srebrnym krukiem i był on wysadzany diamentami i szafirami- diadem Roweny Ravenclaw.
Przyjaciele podeszli d podwyższenia, na którym leżał diadem.
Harry już chciał po niego sięgnąć, ale wtedy nagle zamiast niego, pojawiła się tam marmurowa misa z płynem, który barwą i konsystencją przypominał krew.
-Chyba trzeba to wypić. -powiedział Ron
Aśka bez zastanowienia wyciągnęła rękę po misę, ale ta natychmiast zniknęła.
-Nie mogę tego zrobić. Nie jestem do końca człowiekiem...
Zapadła chwilowa cisza, którą przerwał Harry:
-Ja to zrobię.
Gdy jego ręka była kilka centymetrów przed przedmiotem, powstrzymał go Ron.
-Nie- powiedział -Nie wiemy co to jest. Lepiej będzie jeśli ja to wypiję.
-Nie chcę was bez potrzeby narażać. To moja walka...
-Ale nasza wojna- przerwał mu rudowłosy- Ty bardziej nam się przydasz.
Podczas, gdy przyjaciele sprzeczali się kto ma wypić substancję przypominającą krew z marmurowej misy, Hermiona podeszła do podestu i sięgnęła po naczynie.
Dziewczyna upiła mały łyk czerwonego płynu, a blizny na jej plecach, które pozostawiły po sobie długie tortury, zaczęły krwawić.
-Hermiona!- krzyknął Harry
Chłopak złapał upadającą dziewczynę i położył ją sobie na kolanach, nie zważając na jej krew, brudzącą jego ubranie.
Młody Potter już chciał zabrać swojej dziewczynie misę z rąk, ale powstrzymała go Słowianka:
-Nie Harry. Hermiona zaczęła pić ten napój, więc teraz musi go skończyć.
Mówiąc to Polka miała w pięknych, złotych oczach smutek i coś jeszcze, czego nie mógłby zrozumieć nikt kto nie przeszedł tego co młoda dziewczyna.
Chłopak westchnął i nadal trzymając swoją dziewczynę, pomagał jej utrzymać misę w rekach.
Hermiona pijąc dziwny napój nie skrzywiła się ani razu. Tylko Polka wiedziała jak wiele ją to musiało kosztować, jaki był smak krwiopochodnej substancji, co działo się wtedy w umyśle Czarodziejki. Brązowowłosa była wtedy w oczach Aśki kimś kto jest naprawdę niesamowicie wytrwały, nie tylko fizycznie, ponieważ z każdym łykiem krew Hermiony coraz szybciej wypływała, ale również psychicznie.
Po wypiciu całego płynu w rękach Hermiony zamiast misy, pojawił się diadem.
Niestety dziewczyna już go nie zobaczyła. Jej oczy zamknęły się zaraz po tym, gdy ostatek substancji zniknął z misy. Zemdlała z fizycznego i psychicznego wyczerpania.
Słowianka pochwyciła diadem w swe ręce i powiedziała:
-Szybko. Nie mamy czasu. Dla niej każda minuta się liczy, musimy szybko znaleźć się w górach. Chodźcie tędy.
Po drugiej stronie marmurowego pomieszczenia ukazały się drzwi. Harry wziął Hermionę na ręce i wybiegł z pokoju za Aśką, a na końcu wyszedł Ron.
Sceneria wyglądała teraz zupełnie inaczej niż w poprzednich korytarzach.
Wszędzie dookoła ścieżki którą biegli były piękne stalaktyty i stalagmity, gdzieniegdzie znajdowały się małe jeziorka z krystalicznie czystą wodą.
***
.jpg)
***
Niestety przyjaciele nie mieli czasu na podziwianie widoków. Harry starał się dotrzymać kroku Polce, która była jednak dla niego za szybka.
Nagle Aśka zatrzymała się i powiedziała:
-Już chyba wystarczy.
Dziewczyna wyciągnęła ręce przed siebie i szepnęła jakieś słowo, którego chłopcy nie zrozumieli. W tunelu coś błysnęło na biało i pojawiło się coś w rodzaju portalu.
Po przejściu przez ten dziwny blask momentalnie zrobiło się ciemno. Wszyscy też odczuli zmianę powietrza. Z ciepłego, podziemnego zmieniło się w zimne, ostre i bardzo czyste.
Przyjaciele przeszli kilkanaście kroków po omacku, a za zakrętem pojawiło się nikłe światełko. Harry i Ron po chwili poczuli, że idą po czymś miękkim i zimnym. Bardzo się zdziwili, gdy po przejściu jeszcze kilku metrów okazało się, że to śnieg.
Gdy w końcu dotarli do wyjścia, widok zaparł im dech w piersiach.
***

***
Znajdowali się na leśnej ścieżce, a dookoła nich wznosiły się piękne, ośnieżone szczyty gór- Tatry.
-Czy ty...?- zaczął rudowłosy
-Tak.- przerwała mu Polka i wskazała, by szli za nią
Przyjaciele biegli teraz wąską ścieżką, na dole której widać było drewnianą chatkę.
Ścieżka nie była raczej żadnym szlakiem turystycznym, ponieważ gdzieniegdzie na całej szerokości była zarośnięta trawą, co by było niemożliwe gdzieś, gdzie często chodzą jacyś ludzie.
Z ziemi czasami wystawały kamienia, ale na szczęście nie były one ostre.
Uczniowie Hogwartu niestety nie za bardzo mogli skracać swoją trasę. Musieli iść tą (prawdopodobnie) zapomnianą dróżką, ponieważ inaczej mogliby spaść w przepaść, która była niedaleko nich.
***

***
Gdy Asia, Harry z Hermioną i Ron byli już na dole, Słowianka szybko podbiegła do drewnianej chaty i ją otworzyła.
-Połóż ją na łóżku.- zwróciła się do Harrego
Gdy chłopak delikatnie układał swoją dziewczynę na łóżku w drewnianej izbie domu, długowłosa szukała szybko czegoś w szafkach.
Chata na dole miała jeden pokój.
Po prawej stronie od wejścia stało łóżko, a za nim stół. Ściana po lewej, w całości (z wyjątkiem okna), pokryta była półkami z przeróżnymi książkami, których tytułów Anglicy nie mogli rozszyfrować. Równoległa ściana z góry do dołu posiadała szafki, w których znajdowały się różnokolorowe mikstury i eliksiry. Na przeciwko wejścia znajdowały się strome schody na górę, a na środku stał kocioł.
Wszystko (oprócz kotła) zrobione było z drewna i przepięknie ozdobione w góralskim stylu.
Nim chłopcy się obejrzeli Polka już przyrządzała coś w kociołku. Po chwili wzięła miskę stojącą na stole i nalała do niej trochę zielonkawej mikstury.
-Daj jej to.- podała miskę Harremu, a sama przelała resztę napoju do fiolki
Młody Potter usiadł na skraju łóżka, na którym leżała jego ukochana i zaczął powoli wlewać jej płyn do ust.
Gdy miska była pusta odstawił ją na stół, położył rękę na policzku Hermiony i wyszeptał, a jego głos brzmiał płaczliwie:
-Nie zostawiaj mnie... Proszę...
Aśka położyła mu rękę na ramieniu i również cicho powiedziała:
-Wiem jak działa ta przeklęta mikstura. Nie martw się. Nic jej nie będzie.
Jakby na potwierdzenie jej słów brązowowłosa zaczęła powoli otwierać orzechowe oczy.
Uradowany Harry przytulił delikatnie Czarodziejkę i namiętnie ją pocałował.
-Gdzie jesteśmy...?
-W górach. W starej chacie mojej babci.- wyręczyła czarnowłosego Polka
-Co się stało?
-Harry, Ron. Możecie na chwilę wyjść? Chcę sama z nią porozmawiać.- Harry niechętnie wysłuchał prośby Aśki i wyszedł razem z Ronem na zewnątrz
Słowianka usiadła na łóżku i zaczęła:
-Wiedziałaś co to jest. Dlaczego to zrobiłaś?
-Bo go kocham...
*****

*****
Nareszcie udało mi się to skończyć. Może byłoby wcześniej, gdyby nie szkoła.
Na szczęście mam teraz ferie i postaram się niedługo coś dodać.
Przyjaciele podeszli d podwyższenia, na którym leżał diadem.
Harry już chciał po niego sięgnąć, ale wtedy nagle zamiast niego, pojawiła się tam marmurowa misa z płynem, który barwą i konsystencją przypominał krew.
-Chyba trzeba to wypić. -powiedział Ron
Aśka bez zastanowienia wyciągnęła rękę po misę, ale ta natychmiast zniknęła.
-Nie mogę tego zrobić. Nie jestem do końca człowiekiem...
Zapadła chwilowa cisza, którą przerwał Harry:
-Ja to zrobię.
Gdy jego ręka była kilka centymetrów przed przedmiotem, powstrzymał go Ron.
-Nie- powiedział -Nie wiemy co to jest. Lepiej będzie jeśli ja to wypiję.
-Nie chcę was bez potrzeby narażać. To moja walka...
-Ale nasza wojna- przerwał mu rudowłosy- Ty bardziej nam się przydasz.
Podczas, gdy przyjaciele sprzeczali się kto ma wypić substancję przypominającą krew z marmurowej misy, Hermiona podeszła do podestu i sięgnęła po naczynie.
Dziewczyna upiła mały łyk czerwonego płynu, a blizny na jej plecach, które pozostawiły po sobie długie tortury, zaczęły krwawić.
-Hermiona!- krzyknął Harry
Chłopak złapał upadającą dziewczynę i położył ją sobie na kolanach, nie zważając na jej krew, brudzącą jego ubranie.
Młody Potter już chciał zabrać swojej dziewczynie misę z rąk, ale powstrzymała go Słowianka:
-Nie Harry. Hermiona zaczęła pić ten napój, więc teraz musi go skończyć.
Mówiąc to Polka miała w pięknych, złotych oczach smutek i coś jeszcze, czego nie mógłby zrozumieć nikt kto nie przeszedł tego co młoda dziewczyna.
Chłopak westchnął i nadal trzymając swoją dziewczynę, pomagał jej utrzymać misę w rekach.
Hermiona pijąc dziwny napój nie skrzywiła się ani razu. Tylko Polka wiedziała jak wiele ją to musiało kosztować, jaki był smak krwiopochodnej substancji, co działo się wtedy w umyśle Czarodziejki. Brązowowłosa była wtedy w oczach Aśki kimś kto jest naprawdę niesamowicie wytrwały, nie tylko fizycznie, ponieważ z każdym łykiem krew Hermiony coraz szybciej wypływała, ale również psychicznie.
Po wypiciu całego płynu w rękach Hermiony zamiast misy, pojawił się diadem.
Niestety dziewczyna już go nie zobaczyła. Jej oczy zamknęły się zaraz po tym, gdy ostatek substancji zniknął z misy. Zemdlała z fizycznego i psychicznego wyczerpania.
Słowianka pochwyciła diadem w swe ręce i powiedziała:
-Szybko. Nie mamy czasu. Dla niej każda minuta się liczy, musimy szybko znaleźć się w górach. Chodźcie tędy.
Po drugiej stronie marmurowego pomieszczenia ukazały się drzwi. Harry wziął Hermionę na ręce i wybiegł z pokoju za Aśką, a na końcu wyszedł Ron.
Sceneria wyglądała teraz zupełnie inaczej niż w poprzednich korytarzach.
Wszędzie dookoła ścieżki którą biegli były piękne stalaktyty i stalagmity, gdzieniegdzie znajdowały się małe jeziorka z krystalicznie czystą wodą.
***
.jpg)
***
Niestety przyjaciele nie mieli czasu na podziwianie widoków. Harry starał się dotrzymać kroku Polce, która była jednak dla niego za szybka.
Nagle Aśka zatrzymała się i powiedziała:
-Już chyba wystarczy.
Dziewczyna wyciągnęła ręce przed siebie i szepnęła jakieś słowo, którego chłopcy nie zrozumieli. W tunelu coś błysnęło na biało i pojawiło się coś w rodzaju portalu.
Po przejściu przez ten dziwny blask momentalnie zrobiło się ciemno. Wszyscy też odczuli zmianę powietrza. Z ciepłego, podziemnego zmieniło się w zimne, ostre i bardzo czyste.
Przyjaciele przeszli kilkanaście kroków po omacku, a za zakrętem pojawiło się nikłe światełko. Harry i Ron po chwili poczuli, że idą po czymś miękkim i zimnym. Bardzo się zdziwili, gdy po przejściu jeszcze kilku metrów okazało się, że to śnieg.
Gdy w końcu dotarli do wyjścia, widok zaparł im dech w piersiach.
***

***
Znajdowali się na leśnej ścieżce, a dookoła nich wznosiły się piękne, ośnieżone szczyty gór- Tatry.
-Czy ty...?- zaczął rudowłosy
-Tak.- przerwała mu Polka i wskazała, by szli za nią
Przyjaciele biegli teraz wąską ścieżką, na dole której widać było drewnianą chatkę.
Ścieżka nie była raczej żadnym szlakiem turystycznym, ponieważ gdzieniegdzie na całej szerokości była zarośnięta trawą, co by było niemożliwe gdzieś, gdzie często chodzą jacyś ludzie.
Z ziemi czasami wystawały kamienia, ale na szczęście nie były one ostre.
Uczniowie Hogwartu niestety nie za bardzo mogli skracać swoją trasę. Musieli iść tą (prawdopodobnie) zapomnianą dróżką, ponieważ inaczej mogliby spaść w przepaść, która była niedaleko nich.
***

***
Gdy Asia, Harry z Hermioną i Ron byli już na dole, Słowianka szybko podbiegła do drewnianej chaty i ją otworzyła.
-Połóż ją na łóżku.- zwróciła się do Harrego
Gdy chłopak delikatnie układał swoją dziewczynę na łóżku w drewnianej izbie domu, długowłosa szukała szybko czegoś w szafkach.
Chata na dole miała jeden pokój.
Po prawej stronie od wejścia stało łóżko, a za nim stół. Ściana po lewej, w całości (z wyjątkiem okna), pokryta była półkami z przeróżnymi książkami, których tytułów Anglicy nie mogli rozszyfrować. Równoległa ściana z góry do dołu posiadała szafki, w których znajdowały się różnokolorowe mikstury i eliksiry. Na przeciwko wejścia znajdowały się strome schody na górę, a na środku stał kocioł.
Wszystko (oprócz kotła) zrobione było z drewna i przepięknie ozdobione w góralskim stylu.
Nim chłopcy się obejrzeli Polka już przyrządzała coś w kociołku. Po chwili wzięła miskę stojącą na stole i nalała do niej trochę zielonkawej mikstury.
-Daj jej to.- podała miskę Harremu, a sama przelała resztę napoju do fiolki
Młody Potter usiadł na skraju łóżka, na którym leżała jego ukochana i zaczął powoli wlewać jej płyn do ust.
Gdy miska była pusta odstawił ją na stół, położył rękę na policzku Hermiony i wyszeptał, a jego głos brzmiał płaczliwie:
-Nie zostawiaj mnie... Proszę...
Aśka położyła mu rękę na ramieniu i również cicho powiedziała:
-Wiem jak działa ta przeklęta mikstura. Nie martw się. Nic jej nie będzie.
Jakby na potwierdzenie jej słów brązowowłosa zaczęła powoli otwierać orzechowe oczy.
Uradowany Harry przytulił delikatnie Czarodziejkę i namiętnie ją pocałował.
-Gdzie jesteśmy...?
-W górach. W starej chacie mojej babci.- wyręczyła czarnowłosego Polka
-Co się stało?
-Harry, Ron. Możecie na chwilę wyjść? Chcę sama z nią porozmawiać.- Harry niechętnie wysłuchał prośby Aśki i wyszedł razem z Ronem na zewnątrz
Słowianka usiadła na łóżku i zaczęła:
-Wiedziałaś co to jest. Dlaczego to zrobiłaś?
-Bo go kocham...
*****
*****
Nareszcie udało mi się to skończyć. Może byłoby wcześniej, gdyby nie szkoła.
Na szczęście mam teraz ferie i postaram się niedługo coś dodać.