,,Zrozumiałem, że istnieją ludzie, w których towarzystwie człowiek czuje się lepiej, wszystko, co gorzkie przemija, a świat rozpromienia słońce."
Hans Chrystian Andersen- Baśń mojego życia
*****
Następnego dnia rano Wielka Sala wyglądała inaczej niż zwykle. I nie chodzi tu o wystrój, tylko o przedmiot stojący na stopniach przed stołem nauczycielskim. Uczniowie schodzący na śniadanie, patrzyli na stołek ze zdziwieniem, ponieważ nie spodziewali się nikogo nowego w Hogwarcie.Pogrążona w myślach Hermiona dopiero po chwili zwróciła uwagę na przedmiot. Usiadła pomiędzy Harrym a Ronem i zapytała ich:
-O co chodzi?
-Nie wiemy.- odparł rudowłosy
-Może ktoś dojdzie do szkoły?- bardziej stwierdził, niż zapytał Harry
Jakby na potwierdzenie jego słów Dambledor powstał i zaczął mówić:
-Chyba jesteśmy już w komplecie. No może prawie- dodał rozglądając się po sali- Dzisiaj dołączy do nas nowa uczennica. Przyjechała z Polski i będzie się uczyła razem z szóstą klasą.
Po jego słowach McGonagall podeszła z Tiarą Przydziału do stołka i zawołała:
-Joanna Rychlicka*
Przez drzwi Wielkiej Sali weszła wysoka, szczupła dziewczyna. Wszyscy chłopcy patrzyli na nią jak na najpiękniejszy obraz. No, może z wyjątkiem Harrego i Rona.
Miała piękne, ciemno czekoladowe oczy, które przy samych źrenicach wydawały się być złote, a jej brązowe, sięgające do kolan włosy, były splecione w gruby warkocz. Wyróżniało ją także białe pasmo włosów po lewej stronie głowy.
Dziewczyna ledwo co usiadła na stołku i McGonagall nie zdążyła jej jeszcze nałożyć Tiary na głowę, gdy magiczny kapelusz zawołał głośniej niż zwykle:
-Gryffindor!!!
Wszyscy którzy byli w Wielkiej Sali, nie kryli zdziwienia. Jeszcze nikt nigdy nie został wybrany tak szybko, a Tiara zawsze oznajmiała wybór domu ciszej. A teraz jej głos dało się usłyszeć chyba w całym zamku.
Dziewczyna zaś podeszła do stołu Gryffindoru z uśmiechem na ustach (chociaż Hermionie ten uśmiech wydał się trochę dziwny) i usiadła niedaleko Złotej Trójki.
***
Pierwszą lekcją tego dnia była Obrona Przed Czarną Magią. Gryfonom nie uśmiechała się myśl o tym, że nietoperz z lochów będzie się nad nimi znowu pastwił.
Nowa uczennica usiadła w ławce z Hermioną.
Gdy Snape sprawdzał obecność, zatrzymał się na nowej i popatrzył w jej oczy z ironicznym uśmiechem na ustach. Po chwili spochmurniał i kontynuował sprawdzanie listy obecności.
Hermiona rozejrzała się po klasie, by zobaczyć co było przyczyną zachowania Snape. Po chwili napotkała złośliwy uśmiech na twarzy nowej dziewczyny, która wpatrywała się w nauczyciela zwycięskim spojrzeniem.
Hermiona wiedziała, że to niezwykła uczennica, która skrywa wiele tajemnic. I wcale się nie myliła.
-No dobrze. Może panna Rychlicka powie nam coś o Zaklęciach Niewybaczalnych?- Severus przyglądał się nowej z satysfakcją
-Są trzy Zaklęcia Niewybaczalne...- powiedziała wstając
-To wszystko czego cię uczyli w poprzedniej szkole?- zadrwił nietoperz
-Nie pozwolił mi pan dokończyć profesorze.- wszyscy zwrócili wzrok na Joannę, jeszcze nikt nie odważył się tak zwrócić do Snape
Sam nauczyciel zdębiał.
-Więc jak już mówiłam są trzy Zaklęcia Niewybaczalne. Imperius, Cruciatus i Avada Kedavra. Imperius służy do przejmowania kontroli nad innymi stworzeniami. Ofiara klątwy przestaje samodzielnie myśleć, pozostając posłuszna rozkazom czarodzieja, który rzucał klątwę. Cruciatus jest zaklęciem służącym do zadawania bólu. Ofiara zaklęcia przeżywa niewyobrażalne męki, jednak nie umiera – zaklęcie trwa tak długo, aż czarodziej rzucający je zdejmie klątwę. Czarodziej będący ofiarą klątwy myśli jedynie o tym, by umrzeć i nigdy już tak nie cierpieć. Avada Kedavra to najgroźniejsze z Zaklęć Niewybaczalnych, nieodwracalne, za jego sprawą uśmiercić można żywą istotę i nie ma na nie przeciwzaklęcia. Zaklęciu towarzyszy zielony błysk i świst. Od klątwy tej zginęła większość ofiar Voldemorta i śmierciożerców. Użycie go przeciw istocie ludzkiej karane jest dożywotnim pobytem w Azkabanie. Do jego rzucenia trzeba mocy większej od mocy niepełnoletniego ucznia. Jedyną osobą, której udało się je przeżyć, jest Harry Potter i osoba, którą znam osobiście, jednak nie będę wymieniać jej z nazwiska.
Wszyscy Gryfoni z szóstego roku wybałuszyli oczy, słysząc jej odpowiedź.
W Snapie aż się gotowało. Zdołał tylko wycedzić przez zaciśnięte zęby:
-Zejdźcie. Mi. Z oczu.
***
-Nie wydaje wam się, że ona jest dziwna?- zapytał Ron gdy dogonił dwójkę przyjaciół
-Ona jest bardzo dziwna.- odparł Harry
-Mnie się wydaje, że jest raczej tajemnicza, a nie dziwna.
-Jak dla mnie za dużo wie o Zaklęciach Niewybaczalnych, a co jeśli jest Śmierciożerczynią?- Ron jak zawsze nie ufał ludziom
-Nie byłaby w Gryffindorze.- Hermiona jak zwykle trzeźwo myślała
-Ron, ona ma rację. Ale zgadzam się z tobą na temat zaklęć.- poparł dwójkę przyjaciół Harry
***
W Pokoju Wspólnym Gryffindoru było tłoczno, więc Hermiona postanowiła pójść do swojego dormitorium. Obok swojego łóżka zobaczyła drugie. Domyśliła się że należy ono do nowej uczennicy i że będą razem mieszkać.
Chwilę później do dormitorium dziewczyn z szóstego roku weszła nowa.
-Hermiona Granger, tak?
-Tak, ale skąd ty...
-McGonagall powiedziała, że jesteś najlepszą uczennicą w historii Hogwartu i że mogę poprosić cię, żebyś mnie oprowadziła po zamku. To jak?
-Jasne. Jeżeli chcesz, możemy iść od razu.
-Dzięki.
-No, to chodźmy.
Hermiona postanowiła zacząć oprowadzać Polkę od błoni.
Szły skrajem Zakazanego Lasu, a Hermiona opowiadała nowej koleżance, jakie magiczne istoty tam mieszkają.
-Joanno, więc gdzie ty...
-O nie.- nowa stanowczo przerwała brązowookiej- Nie nazywaj mnie tak. To trochę dziwne i strasznie oficjalne.
-Więc jak mam do ciebie mówić?
-Wystarczy Asia, albo Aśka. Wszyscy tak na mnie mówią.
-Nawet nauczyciele?
-Nie. Ale oni nie mówią Joanna, tylko Joasia.- po chwili jednak dodała- Chociaż czasem zdarza się Asia.
-Nie podoba ci się to imię?
-Nie, wręcz przeciwnie.
-No, to dlaczego nie chcesz, by cię tak nazywano?
-Joanna to polski odpowiednik angielskiego Jane, lub Joanne i u nas to po prostu dziwnie brzmi jak ktoś mówi, np. ,,Joanno przynieś mi gazetę z kuchni". Bardziej normalnie brzmi ,,Aśka, przynieś mi gazetę z kuchni". Asia, Aśka i Joasia to zdrobnienia.
-Aha. Czyli coś takiego jak rodzice mówią do mnie Hermionko?
-Tak.
-No dobra. Więc Aśka.- zaczęła ponownie Hermiona- Gdzie mieszkasz?
-Mieszkałam w Polsce.
-Dlaczego mieszkałaś?
-To dość długa historia. Powiem na razie tylko tyle, że to jest z tym związane.- Aśka wskazała na swoje białe pasemko
-Jakie jest twoje drugie imię?
-Katarzyna.- Aśka widząc zdziwioną minę Hermiony dodała- Po angielsku Kathleen , albo Katharine.
-Mówiłaś, że Joanna to odpowiednik Jane?
-Tak, a co?
-Jane to moje drugie imię.
-Wiem.
-Skąd ty...
-A to już kolejna tajemnica.
-Jesteś strasznie tajemnicza Joanno Katarzyno Rychlicka.
-Tak jak ty Hermiono Jane Gryffindor.- Asia uśmiechnęła się szyderczo i puściła Hermionie oczko
Brązowooka stanęła jak wryta. Skąd ta Polka o tym wiedziała?
-No co tak stoisz jak słup soli?
Hermiona ocknęła się:
-Dambledor ci powiedział?
-Jeżeli chcesz, żeby nikt poza mną, Harrym, Dambledorem i Niną o tym nie wiedział, to przestań się wydzierać i chodźmy porozmawiać w Pokoju Życzeń, dobrze?- zaskoczona wypowiedzią koleżanki Hermiona po chwili przytaknęła
Jak się okazało Aśka doskonale znała zamek. Przez całą drogę to ona prowadziła do Pokoju Życzeń oniemiałą Hermionę, a nie na odwrót.
Na siódmym piętrze Asia przeszła trzy razy koło ściany i oczom dziewczyn, ukazały się drzwi.
Hermiona weszła do pokoju, pomalowanego na granatowo. Podłoga była wyłożona z jasnych paneli. Przy ścianie, dokładnie naprzeciwko okna stała duża, złota kanapa.
Asia usiadła na niej i dała znak Hermionie by się przysiadła. Dziewczyna wykonała polecenie i po chwili ponownie zapytała:
-Dambledor ci powiedział?
-Nie.
-Więc skąd to wiesz?
-Przecież to widać na pierwszy rzut oka.
-Jak to?!
-Spokojnie. Nie wszyscy są w stanie zobaczyć takie rzeczy.
-A ty to widzisz?
-Pewnie.
-A jeszcze ktoś umiałby to zobaczyć?
-Większość moich przyjaciół i nauczycieli z Polski, ale wątpię, że w Wielkiej Brytanii czarodzieje potrafiliby nauczyć się widzieć pewne rzeczy.
-Co to znaczy?
-My w naszej szkole uczymy się widzieć, a nie tylko patrzeć.- widząc zdziwioną minę Hermiony dodała- Gdy patrzysz to wiesz, że Ron jest zakochany w Lunie, ale gdybyś widziała,- ostatni wyraz szczególnie podkreśliła- to wiedziałabyś, że skoczyłby za nią w ogień, a nawet by poświęcił swoje życie.
-Ron?- nie dowierzała Hermiona
Asia przytaknęła.
-To niesamowite! Nie spodziewałabym się tego po nim. Jak ty to robisz?
-To proste. Wystarczy zwracać uwagę na różne szczegóły.
-Skąd wiesz, że Ron by to zrobił?
-Dzisiaj na zaklęciach z Krukonami było wyraźnie widać co do niej czuje. Gdy na nią patrzył, w jego oczach był strach, miłość i determinacja.
-Rety! To niesamowite!
-Powtarzasz się.
Hermiona zlekceważyła złośliwa uwagę Aśki.
-Nauczysz mnie?
-Ty już potrafisz dostrzegać pewne rzeczy.
-Jak to?
-Przecież wiedziałaś, że Nina jest pół- Czarodziejką, prawda?
-No tak. Ale...
-Nie pytaj skąd to wiem. I tak ci nie powiem.- przerwała koleżance Aśka, a po chwili dodała- Ale zgoda. Pomogę ci się tego nauczyć.
Hermiona uśmiechnęła się. Nie wiedziała dlaczego, ale miała pełne zaufanie do Polki i dobrze się czuła w jej towarzystwie, chociaż znała ją niecały dzień. Wiedziała, że na pewno się zaprzyjaźnią.
Chwilę dziewczyny siedziały w milczeniu, aż w końcu cicho odezwała się Hermiona:
-Ty jesteś tą drugą osobą, która przeżyła, prawda?
Asia podwinęła nogi pod brodę i odpowiedziała:
-Tak.
-Czy mogę cię o coś zapytać?
-Pytać można zawsze.
-Dlaczego przyjechałaś do Hogwartu?- Hermiona wiedziała, że najlepiej będzie zmienić temat
-Dostałam misję, którą muszę wypełnić. Dopiero wtedy będę mogła wrócić do Polski.
-Dlaczego?
-Dowiesz się z biegiem czasu.
Po tych słowach Asia wstała i ruszyła w stronę drzwi. Gdy była już w progu, Hermionie zdawało się że po jej policzku spłynęła samotna łza. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że owa łza była srebrna.
Gryffindorówna pokręciła głową. ,,Przecież to niemożliwe."- pomyślała.
Jednak jedna, mała łza nie dawała jej już spokoju.
Każda choćby najmniejsza łza jest zawsze czymś spowodowana. Jedne łzy są łzami szczęścia, inne zaś zrodziły się z cierpienia lub smutku. Pojedyncze łzy są natomiast spowodowane impulsem.
Żeby przestać się zadręczać pytaniem,- jakim cudem łza mogła być srebrna- poszła do biblioteki. Pomimo tego, że znała każdy biblioteczny regał na pamięć, to nigdzie nie mogła znaleźć odpowiedniej książki. Nagle coś ją tknęło by pójść do Działu Ksiąg Zakazanych.
Szukała przez jakieś pięć minut, gdy nagle z regału obok spadła książka. Jej okładka była zwykła, szara bez żadnych napisów. Hermiona otworzyła książkę, ale ta ku jej zdziwieniu zawierała tylko czyste karty.
-Dziwne.- powiedziała sama do siebie i odłożyła książkę
Po chwili książka znowu sama wypadła.
-Co jest...
Tym razem gdy Hermiona wzięła tajemniczą książkę do ręki, na okładce pojawił się złoty, lekko pochylony w prawą stronę kwiat lilii, z którego spływały krople rosy. Natomiast na górze pojawił się również złoty napis:
,,Potestates antiqua reum"**
Hermiona wiedziała od razu, że to starożytna ,,Liber cogitationes"***, o której czytała na trzecim roku.
Księga ta ukazywała się bardzo rzadko. Gdy ktoś kto ją znalazł, dotykając jej pomyślał o tym co go dręczy, księga natychmiast dawała odpowiedź. Jednak było jedno ale. Po wybraniu "tematu", nie można go było zmienić, a gdy już się wiedziało wystarczająco dużo na ten temat, księga po prostu znikała.
Hermiona wzięła książkę i (uważając po drodze żeby jej nikt nie zauważył) szybko wyszła z biblioteki.
***
Gdy Asia wyszła z Pokoju Życzeń, szybko udała się do dormitorium.
Usiadła na łóżku i spostrzegła na szacie srebrną plamkę. W pierwszej chwili przestraszyła się że ktoś to widział, ale przypomniała sobie, że nie spotkała nikogo po drodze. ,,Ale Hermiona mogła to zauważyć."- odezwał się głosik w jej głowie. Aśka za wszelką cenę próbowała sobie przypomnieć kiedy łza spłynęła po jej policzku. Na marne.
Cicho westchnęła i wyjęła z szafki przy łóżku mały flakonik z błękitnym płynem. Wypiła trochę specyfiku i zajęła się czyszczeniem szkolnej szaty ze srebra.
Gdy skończyła, ruszyła w stronę wyjścia. Minęła Pokój Wspólny i przeszła przez dziurę pod portretem. Szła szkolnymi korytarzami aż do sowiarni. Na miejscu wyjęła kartkę i pióro i napisała na niej:
Panie profesorze.
Pierwsza lekcja skończona, przynajmniej dla Hermiony. Oczywiście cały czas będzie się tego uczyć. Harry też niedługo powinien się tego nauczyć, choćby od Hermiony.
PS. Potrzebuję więcej eliksiru.
J. K. R.
Zwinęła list w rulon i przyczepiła do nóżki jednej ze szkolnych sów. Wychodząc Aśka spojrzała jeszcze na zachód słońca. Promienie jakby tańczyły na- w tej chwili pomarańczowym nieboskłonie. Aśka zamknęła oczy. Jej twarz owiewał delikatny wiatr. W domu, gdy była mała zawsze podczas wschodów i zachodów słońca wychodziła na wzgórze niedaleko domu i podziwiała piękno natury. Ale później to wszystko się zmieniło.
Najpierw wypadek, później Voldemort. Jej świat jedenaście lata temu po prostu legł w gruzach, a gdy już prawie go odbudowała, zło znowu postanowiło stanąć jej na drodze.
*****
*- zbieżność nazwisk przypadkowa
**- ,,Moce starożytnych istot"
***- ,,Księga Myśli"
Mam nadzieję, że się podoba :)
(Komentujcie)
Super <333
OdpowiedzUsuńWspaniałe opowiadanie :) pisz tak dalej i oby wena cię nie opuszczała :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :)
Usuń