,,Przyjaźń nie potępia w chwilach trudnych, nie odpowiada zimnym rozumowaniem: gdybyś postąpił w ten czy tamten sposób... Otwiera szeroko ramiona i mówi: nie pragnę wiedzieć, nie oceniam, tutaj jest serce, gdzie możesz spocząć."
*****Malwida von Meysenbug
Harry siedział w swoim dormitorium i zastanawiał się czy otworzyć kopertę. W końcu ciekawość wzięła górę i zaczął czytać list od matki:
Kochany Harry!
Skoro to czytasz, to znaczy, że wiesz już o mocach pół-śmierci. Przyjaźniłam się kiedyś z Krystyną- mamą Asi i mam pełne zaufanie do jej rodziny. Nie chcieliśmy żebyś trafił do mojej siostry, ale niestety nie mogliśmy nic na to poradzić. Ten list jest magiczny. Tylko Ty i Asia (ze względu na jej moce) możecie przeczytać jego treść. Zapewne już wiesz o przepowiedni. Twoja różdżka na nic Ci się nie zda, ponieważ ma taki sam rdzeń jak Czarnego Pana. On pewnie również już o tym wie. Teraz, gdy powrócił i ma moce Strażników Zaginionego Miasta nawet w Hogwarcie nie jest już bezpiecznie. Proszę Cię uważaj na siebie. Zawsze będziemy w Twoim sercu Kochanie.
Lily i James Potter
***
Aśka spojrzała na zegar. Wskazywał godzinę drugą w nocy. Hermiona i inne współlokatorki spały już od dawna. Tymczasem brązowowłosa siedziała na parapecie i przyglądała się Księżycowi. Następnej nocy miała być pełnia, więc świecił bardzo mocno. Oprócz niego na niebie nie było żadnej chmury, ani gwiazd. Srebrne światło pięknie odbijało się w jeziorze. Dziewczyna westchnęła. Zastanawiała się jak może wyglądać teraz jej dom. Tam Śmierciożercy nie mogli się dostać, ponieważ jest on w starszej części miasta- w innym wymiarze. Teraz pewnie stoi pusty. Aśka czuła, że również ta noc upłynie jej na rozmyślaniu o Polsce.
***
Rano Hermiona obudziła się pierwsza. Przynajmniej tak myślała.
-O. Już nie śpisz?- zapytała Aśkę, która siedziała na parapecie- A może powinnam zapytać: Spałaś dziś w ogóle?
Brązowooka pokręciła głową. Mimo wczesnej pory była już ubrana.
-Nie potrzebuję tak dużo snu co ludzie. Czasami nie śpię nawet tydzień i po mnie tego nie widać.
-Jak to ludzie? A ty kim niby jesteś?
-Może trochę głośniej, co?- zapytała z sarkazmem, gdy Lawender się poruszyła- Sama przecież dobrze wiesz, że jestem w połowie duchem.
-Wybacz. Zapomniałam. O czym tak myślisz?
-Na pewno sama doskonale wiesz o czym.
Aśka podczas swoich wypowiedzi, ani na chwilę nie oderwała wzroku od okna. Hermiona popatrzyła na nią współczującym wzrokiem i poszła do łazienki. Gdy z niej wyszła Aśka nie przesunęła się nawet o centymetr. Ich współlokatorki zaczęły się budzić. Gryffindorówna zeszła do Pokoju Wspólnego i usiadła na kanapie.
Po dziesięciu minutach poczuła czyjeś usta na swoim policzku.
-Cześć Harry.
-Witaj Słońce. Idziemy na śniadanie?
-Pewnie.
Dwójka zakochanych udała się do Wielkiej Sali i usiadła na swoich stałych miejscach. W sali było już całkiem sporo osób. Po jakiś pięciu minutach do Harrego i Hermiony dosiadła się Aśka.
Gdy Wielka Sala była już pełna powstał dyrektor.
-Jak już zapewne wiecie 25 grudnia ma się odbyć bal Bożonarodzeniowy.-zaczął- Specjalnie na tę okazję zgodził się zagrać u nas zespół "The Guardian"*- w pomieszczeniu zawrzało od podnieconych szeptów
Hermiona zauważyła, że gdy dyrektor wymówił nazwę zespołu, Aśka prawie zadławiła się swoim sokiem. Natomiast Dambledor kontynuował:
-Ponieważ chcieli być w Hogwarcie trochę wcześniej, w przyszłym tygodniu odbędzie się wymiana międzyszkolna. Dwie... dwie dziewczyny pojadą do Francji, a czterech chłopaków do Bułgarii. Nie martwcie się. Wrócicie dzień przed balem. No, to chyba tyle.
W połowie wypowiedzi dyrektora z Wielkiej Sali wyszła Aśka. Wszystkich bardzo to zdziwiło i zwrócili wzrok w jej stronę. Nawet Dambledor przerwał na chwilę.
Zaraz za drzwiami Wielkiej Sali Aśka puściła się biegiem w stronę wieży Gryffindoru. Dotarła tam w przeciągu dwóch- trzech minut. Wszyscy zawsze jej mówili, że jest bardzo szybka. W Pokoju Wspólnym nie było ani żywej duszy. Brązowooka cieszyła się z tego. Przynajmniej nikt jej nie widział. Wbiegła po schodach i zamknęła z trzaskiem drzwi dormitorium dziewczyn z szóstego roku.
***
Hermiona szybko dokończyła swój posiłek i udała się do dormitorium. Chciała dowiedzieć się, co się stało Aśce. Jeszcze nigdy się tak nie zachowywała. Z jednej strony brunetka była zdziwiona zachowaniem przyjaciółki, a z drugiej podekscytowana przyjazdem jej ulubionego zespołu. "Strażnicy" nie grali już od dwóch lat. Nie napisali również żadnej nowej piosenki.
Brązowooka zastała przyjaciółkę siedzącą nieruchomo na łóżku i wpatrującą się w jeden punkt na ścianie. Jej oczy zaszły mgłą, ale nie płakała. Po prostu siedziała jak zahipnotyzowana.
Hermiona usiadła na skraju łóżka i zapytała:
-Co się stało?
-Nic. A co miało się stać?
-Wyszłaś tak nagle z Wielkiej Sali.
-Po prostu coś mi się przypomniało.- dziewczyna ani na chwilę nie oderwała wzroku od szkarłatnej ściany
Hermiona wiedziała, że Aśka ją okłamuje. Jednak wiedziała, że jest uparta i w tej chwili nic z niej nie wyciągnie, więc postanowiła zmienić temat.
-Ale super, że "The Guardian" przyjedzie. Uwielbiam ten zespół.
-Naprawdę?- Aśka popatrzyła na Hermionę zdziwiona
-Pewnie. Mam ich wszystkie płyty. Są świetni. A ty? Co o nich myślisz?
-No, wiesz. Trochę trudno mi ich oceniać.
-Dlaczego?
-Nieważne.
-Nie lubisz ich?
-Dlaczego ci to przyszło do głowy? Mogę właściwie powiedzieć, że ich kocham.
-Jestem ciekawa czy znaleźli sobie kogoś na miejsce Roszpunki**. Po jej śmierci przestali grać i wyjechali. Bez niej to już nie będzie to samo. Miała nieziemski głos.
Aśka popatrzyła na Hermionę z niedowierzaniem.
-Naprawdę tak myślisz?
-Przecież każdy ci to powie!
-Nigdy nie myślałam o niej w ten sposób.- powiedziała w połowie zamyślona Aśka
-Dlaczego?
-Och! Czy ty musisz zadawać aż tyle pytań?
W złoto- brązowych oczach Aśki, Hermiona dostrzegła coś dziwnego. Tak jakby mieszankę smutku, żalu i rozpaczy. Tylko dlaczego? Tego młoda Gryffindorówna nie mogła zrozumieć.
-O co ci chodzi?- spytała
Zdenerwowana Aśka raptownie wstała i wykonała szybki ruch dłonią, a okna i drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Srebrne łzy zaczęły płynąć po jej policzkach. Dziewczyna uderzyła pięścią w ścianę. Zrzuciła tak długo noszoną maskę. Aśka oparła się o ścianę i się po niej osunęła. Podwinęła kolana pod brodę i ukryła twarz w dłoniach.
Hermiona powoli do niej podeszła i położyła rękę na jej ramieniu. Złotooka podniosła na nią wzrok i szepnęła:
-To wszystko jego wina... Zabrał mi wszystko... Teraz nie mam już nic... Ale ja się zemszczę. Tego możesz być pewna.
Hermionę nagle oświeciło. Przed oczami miała obraz siedmiorga czternastolatków. Na środku stała Aśka. Później wszyscy siedzieli przy ognisku i śpiewali... No właśnie- śpiewali. I to jak...
-To ty jesteś Roszpunką. Prawda?-zapytała cicho
-Wiedzę, że moja nauka nie poszła w las.
-Jak mogłaś tak myśleć?!- po tych słowach obie dziewczyny się zaśmiały
-Idź na dół. Harry tam na ciebie czeka.
-Ale skąd ty...
-Nie zadawaj pytań. I tak bym ci nie odpowiedziała. Po prostu idź.
-A ty?
-Ja muszę coś wyjaśnić z Dambledorem.
Hermiona skinęła głową. Domyślała się o co chodzi. Dyrektor nie poinformował jej o przyjeździe jej przyjaciół. Czarodziejka pomogła wstać Polce i obie zeszły do Pokoju Wspólnego.
Gdy tylko wyłoniły się z cienia podszedł do nich Harry i zapytał Aśki:
-Co się stało?
-Później ci powiem. O co chodzi? Trochę mi się spieszy. Muszę jeszcze coś załatwić.
-Rozmawiałem z dyrektorem. Wyruszamy jutro o świcie.
Aśka nic nie powiedziała. Skinęła tylko głową i wyszła przez dziurę pod portretem.
***
-Proszę.- odpowiedział na pukanie dyrektor
Do gabinetu Dambledora weszła powoli długowłosa dziewczyna. Dyrektor pokazał skinieniem głowy, że ma usiąść, a gdy Aśka to zrobiła splótł palce dłoni i oparł na nich głowę.
-Chyba wiem co cię do mnie sprowadza.- zaczął
-Nie myli się pan. Czekam na wyjaśnienia.- powiedziała spokojnie dziewczyna z kamienną twarzą
-Na początku tego roku szkolnego wysłałem list z wiadomością, czy "The Guardian" nie zgodziliby się zagrać swojego ostatniego koncertu na naszym balu bożonarodzeniowym. Odpowiedzieli, że muszą się jeszcze zastanowić, ale cudów nie obiecują. Dwa dni temu dostałem list z ich zgodą. Postanowiłem zrobić wymianę pomiędzy Hogwartem, Drumstrangiem i Beauxbatons, żeby dać wam trochę czasu.
-Po co?
-Myślałem, że chcielibyście mieć jeszcze trochę czasu, żeby wszystko sobie poukładać. W końcu tyle się nie widzieliście...
-No właśnie!- dziewczyna przerwała dyrektorowi- Oni myślą, że nie żyję od dwóch lat! I co ja mam im niby powiedzieć? "Cześć! Dwa lata temu umarłam tylko na parę godzin. Poza tym przez cały ten czas żyłam i straszyłam Śmierciożerców, którzy się u nas zadomowili"?
-Spokojnie. Na pewno coś wymyślisz.
Aśka pokręciła tylko głową, wstała i wyszła.
***
Lekcja transmutacji trwała już od dziesięciu minut, gdy wykład profesor McGonagall przerwało pukanie do drzwi. Nauczycielka spojrzała w tamtą stronę i powiedziała:
-Proszę.
Do klasy weszła brązowooka dziewczyna w szatach Gryffindoru.
-Przepraszam za spóźnienie. Byłam u dyrektora.
Nauczycielka transmutacji skinęła tylko głową i kontynuowała wykład, o tym jak poprawnie wymówić zaklęcie, by zmienić żabę w muchę i odwrotnie.
Aśka podeszła do wolnego miejsca obok Hermiony i nie patrząc na przyjaciółkę wyciągnęła książki z torby. Oprócz tego wyjęła z niej jeszcze gruby, czarny w niebieskie grochy zeszyt, który zamykał się na gumkę. Otworzyła go mniej więcej na środku i zaczęła coś pisać nie zważając na nauczycielkę, która pisała teraz notatkę na tablicy.
***
W Pokoju Wspólnym panował wielki gwar, jak zawsze po skończonych lekcjach klas szóstych i siódmych. Na fotelu przed kominkiem siedziała dziewczyna i wpatrywała się w tańczące płomienie ognia.
Harry, Ron i Hermiona podeszli do przyjaciółki.
-Wczoraj opowiedziałam wam tylko część mojej historii.- powiedziała
-Może chodźmy do naszego dormitorium?- zaproponował Ron- Widziałem jak Nevill razem z Seamusem idą w stronę biblioteki z książkami, więc nikogo tam nie będzie.
Czwórka uczniów wyszła po schodach, a gdy byli już za drzwiami, Aśka wyciszyła pokój chłopaków. Hermiona usiadła na łóżku Harrego razem z Aśką, a Ron i Harry na łóżku rudego.
-Ja, Oliwia, Magda, Marcin, Michał, Sławek i Tomek byliśmy najlepszymi przyjaciółmi od zawsze. Często mieliśmy szalone pomysły.- Aśka wpatrywała się w okno z uśmiechem- Gdy mieliśmy prawie trzynaście lat, padł pomysł, żeby założyć zespół muzyczny. Mi od zawsze chodziły po głowie różne melodie, a Oliwia miała świetne pomysły na tekst i tak się zaczęło. Na początku grywaliśmy tylko w naszym mieście, ale później jeden z nauczycieli powiedział o nas swojemu przyjacielowi- również piosenkarzowi, a ten nas rozsławił. Podczas trzeciego zadania Turnieju mieliśmy składać nową piosenkę.
-Jak to składać?- zdziwił się Ron
-Dzieliliśmy się zadaniami. Najpierw wymyślaliśmy o czym ma być piosenka, a później każdy pisał kawałek zwrotki, a ja dodatkowo pisałam melodie.
-Ale dlaczego "The Guardian"?
-Znacie legendę o Zaginionym Mieście?- gdy wszyscy pokiwali głowami Asia kontynuowała- Jak na pewno wiecie z legendy, Zaginionego Miasta bronią Strażnicy. Tak się składa, że ja i moi przyjaciele mieszkaliśmy w tym Mieście, a w przyszłości chcieliśmy właśnie zostać Strażnikami.
-Mieszkałaś w Zaginionym Mieście?- prawie wykrzyczała Hermiona
Aśka pokiwała głową.
-Ale dlaczego używaliście pseudonimów?- zapytał Harry
-Nikt nie mógł dowiedzieć się skąd pochodzimy, więc nasze imiona, nazwiska i wygląd musiały pozostać tajemnicą.
-A kto ma jakie przezwisko?- dopytywał się Ron
-Ja to Roszpunka albo Szpunka, Oliwia to Liv albo Livi, Magda to Lenka, Marcin to Mort, Michał to Leo, Sławek to Diablo, a Tomek to Haus.
Zapadła cisza, którą po kilku minutach przerwała Hermiona:
-Co teraz zamierzasz zrobić?- zapytała cicho
-Na razie mam w planie zabrać was do Zaginionego Miasta jutro o świcie. Lepiej się wyśpijcie.- powiedziała stojąc już w drzwiach
***
Rano Hermionę obudziło coś zimnego i mokrego na jej twarzy.
-Aśka!- krzyknęła
Polka tymczasem śmiała się w najlepsze ze swojej- mokrej i wściekłej- przyjaciółki.
-Gdybyś sama wstała to nie musiałabym tego robić.- powiedziała tłumiąc chichot
Dziewczyny na chwilę zapomniały o swoich współlokatorkach i przestraszyły się, gdy Lavender poruszyła się gwałtownie na swoim łóżku.
-No dobra. Ubieraj się szybko. Będę czekać w Pokoju Wspólnym.
Gryffindorówna szybko pochwyciła ubranie z kufra i poszła do łazienki.
Na dole Aśka zastała już Rona i Harrego.
-Gdzie Hermiona?- zapytał zielonooki
-Zaraz przyjdzie.
Po kilku minutach na schodach do damskiego dormitorium, pojawiła się brązowowłosa dziewczyna. Za oknem właśnie zaczynało świtać.
-Pośpieszcie się. U mnie jest już siódma rano.
-Jak to?- zdziwił się Ron
-Normalnie. Inna strefa czasowa. Wiesz, że Ziemia jest okrągła?- ostatnie zdanie powiedziała rysując w powietrzu kształt okręgu
Cała czwórka stanęła blisko siebie. Aśka dała znak, by złapali się za ręce. Gdy to uczynili zaczęła niezrozumiale szeptać coś pod nosem.
Złota Trójka Hogwartu poczuła, że zaczynają się unosić. Jednak nie było to prawdą. Obraz rozmył się, a gdy nabrał ostrości ich oczom ukazała się ta sama szara droga numeru 835, za nimi rzeka- San, a przed nimi polana z nielicznymi drzewami, którą wcześniej widzieli we wspomnieniach Polki.
-Nie mogłam teleportować nas bliżej cmentarza, bo by mnie wykryli.- dziewczyna westchnęła- Moja moc nie jest już taka silna jak przedtem. Zresztą wszyscy myślą, że nie żyję. Chodźcie.- powiedziała po chwili namysłu
Słońce było już dosyć wysoko, ale wokoło, ani żywej duszy.
Polka jako pierwsza przekroczyła barierę. Za nią poszła Hermiona, później Harry, a Ron na samym końcu. Im oczom ukazała się asfaltowa droga, która biegła przy przeźroczystej rzece, wzgórza okryte lasami, które o tej porze roku mieniły się przeróżnymi kolorami, niebo na którym nie było ani jednej chmurki i opuszczone domy, które na takie wcale nie wyglądały.
-Wow...- powiedziała zachwycona Hermiona, a Ron zagwizdał z wrażenia
Na twarzy Asi zagościł uśmiech. Zamknęła oczy. Jej włosy, związane w luźnego warkocza, potargał wiatr. Westchnęła i wyszeptała:
-Tak dawno tu nie byłam...
-Rety, tu jest jeszcze piękniej niż w twoim wspomnieniu.- powiedział Harry
-Nie widzieliście jeszcze najlepszego...
*****
*The Guardian- Strażnicy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz