poniedziałek, 5 grudnia 2016

Rozdział 27: Siostra Śmierci

             "I jeśli wierzysz w to tak samo,
              To jak 1+2 bo
              Twoje serce to ułamek, zawsze tworzy z kimś całość   
              Ja obiecuję Ci...
              Obiecuję Ci...
              Ja obiecuję Ci..."
Buka & Rahim ft. Natalia Nykiel- "Obiecuję Ci"

*****

Hermiona stała jak wryta w dormitorium i patrzyła na Aśkę, dopóki do pomieszczenia nie weszły Oliwia i Magda.
-Co jej jest?- zapytała niepewnie Gryffindorówna.
-Zaraz jej przejdzie.- powiedziała brunetka.
-Ale, co jej się stało? Przecież ona nie oddycha...
-Nie masz się czym martwić, jak tylko "wybudzi" się z tego stanu to wszystko ci opowie.
-A wy nie wiecie co jej jest?
-Wiemy, ale nie możemy powiedzieć. Przysięgałyśmy.
Hermiona pokiwała głową, na znak, że rozumie i dokładniej przyjrzała się Joannie. Jej srebrno-białe włosy, oraz blada twarz, były jakby pokryte lekkim, błyszczącym szronem, który można było zobaczyć tylko patrząc na dziewczynę z bliska. Bordowe usta, wyglądały, na takie, które ktoś pokrył grubą warstwą świeżej krwi.
Jakiś czas później Magda i Oliwia poszły do biblioteki, a Hermiona została w dormitorium i odrabiała swoją pracę na transmutację.
Nagle Gryffindorównę coś tknęło i dziewczyna spojrzała na różę. Szron zniknął i teraz kwiat pokrywały niewielkie, srebrzące się krople wody. Sama róża rozłożyła się bardziej, a jej płatki zmieniły swój kolor z krwistoczerwonego na czarny jak noc. Hermiona otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia i rozejrzała się po pomieszczeniu.
Szron na szybach zaczął mienić się lekko złotawą barwą, by po chwili zniknąć bez śladu. W dormitorium nie było już tak zimno jak wtedy, gdy brunetka do niego weszła.
Hermiona podeszła do łóżka Polki i rozsunęła zasłony jej posłania. Ubrania Słowianki zmieniły się w zwykłe dżinsy i niebieski sweter, a jej włosy zaczęły przybierać złoty kolor. Jednakże blada twarz, kontrastująca z bordowymi ustami pozostawała bez zmian.

***



***

Podczas, gdy Hermiona przyglądała się jak kolor ust i włosów Słowianki wracał do normalności, Polka niespodziewanie otworzyła oczy i wzięła głęboki wdech.
Gryffindorówna cofnęła się kilka kroków do tyłu, a długowłosa usiadła na łóżku oddychając niespokojnie, tak jakby wcześniej ktoś ją gonił. Przymknęła powieki i uspokoiła swój oddech, po czym spojrzała na Czarodziejkę i powiedziała spokojnie:
-Ile tu jesteś?
-Kilka godzin... - brunetka bała się trochę, ale nie umiała wytłumaczyć dlaczego.
W głosie Polki było coś, czego nie potrafiłby określić żaden człowiek, ani inne żyjące stworzenie. Coś pomiędzy tajemniczością, grozą, magią i niespotykanym spokojem. Pozostał on jednak melodyjny i łagodny jak dawniej.
Hermiona próbowała dobrać odpowiednie słowa.
-O co chciałaś mnie zapytać? - powiedziała niespodziewanie Asia.
-Ale... - zaczęła Gryffindorówna.
-Wiem, że chcesz mnie zapytać o tą całą sytuację, ale nie wiesz od czego zacząć. Więc zacznij od tego, co najbardziej cię interesuje.
Orzechowooka zamyśliła się na chwilę, po czym powiedziała cicho:
-Czemu wyglądałaś, tak jakbyś już nie żyła?
Długowłosa zwróciła swój wzrok w kierunku okna, za którym prószył śnieg i westchnęła.
-Tak właściwie to nie żyję już od dwóch lat... - zaczęła nie odrywając wzroku od białych płatków, wirujących na wietrze - Wiesz już co nie co o mojej mocy. Powinnaś domyślić się dlaczego tak jest.
-Ale ty jesteś tylko pomocnicą śmierci...
-Nie do końca. Jestem jej siostrą.
-Jak to?
-Pomocnicy śmierci są niewidoczni. Oni nie są nawet duchami. Mnie widać, a moje ciało zachowało wszystkie czynności życiowe. Lecz kiedy Ona mnie wezwie muszę je zostawić i przybrać inną postać. Złoto i srebro, kolory symbolizujące mądrość i odwagę, zmieniają się w biel, barwę elegancji, spokoju oraz niewinności i tajemniczą czerń, od której emanuje niedostępność i wiedza. Pomagam duszom znaleźć właściwą drogę, więc nie mogę być wtedy człowiekiem, ale równocześnie mam za zadanie bronić tajemnicy Miasta i samej śmierci, co jest zbyt niebezpieczne pod postacią ducha.
Hermiona przez jakiś czas zamyśliła się nad słowami przyjaciółki.
-Wczoraj, w nocy, Śmierciożercy zaatakowali jakieś czarodziejskie miasteczko. Byłaś tam, prawda?
-Po co pytasz, skoro znasz odpowiedź?
Po wypowiedzeniu tych słów Polka uśmiechnęła się tajemniczo i wyszła z pomieszczenia.

***



***

Hermiona stała przy jednym z okien na korytarzu siódmego piętra i patrzyła na wirujące na wietrze, białe płatki śniegu. Było już bardzo późno, jednak ona nie mogła spać, dlatego postanowiła przejść się po zamku.
Nagle ktoś podszedł do niej od tyłu i objął ją delikatnie w talii. Ona wzdrygnęła się lekko zaskoczona, lecz już chwilę później wtulała się w ciepły tors swojego czarnowłosego chłopaka.
-Co tu robisz o tej porze? - zapytał zielonooki.
-Nie mogę spać, więc postanowiłam się przejść. A ty?
-W zasadzie to samo co ty. Ale dlaczego nie przyszłaś do mnie?
-Wolałam, żeby inni nie mieli powodów do plotek.
-I tak już o nas plotkują, więc co ci szkodzi, żeby plotkowali więcej?
-Jesteś niemożliwy Harry...
-Wiem.
Kończąc wypowiadać to słowo chłopak wpił się zachłannie w malinowe usta swojej ukochanej. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek z taką samą mocą, a kilkanaście sekund później oboje, nie przestając się całować, zaczęli powoli zmierzać w kierunku ściany, za którą znajdował się Pokój Życzeń. Nie musieli nawet przechodzić tamtędy trzy razy, by ukazały się drzwi, które po ich wejściu do magicznego pomieszczenia wprost rozpłynęły się w powietrzu.
W środku panował półmrok, rozpraszany przez kilka świec oraz kominek, oprócz którego w pomieszczeniu znajdowało się łóżko.
Chłopak zaczął powoli schodzić pocałunkowi po szyi brunetki, aż zatrzymał się przy biuście. Dziewczyna cicho jęknęła kiedy to zrobił - nie chciała, by przestawał. Harry zaśmiał się na jej reakcję i zaczął delikatnie całować jej żuchwę. Gryffindorówna wplątała palce w kruczoczarne włosy swojego chłopaka i jeszcze mocniej przylgnęła do jego ciała.
Nagle jej oczy zaszły mgłą, a jej skóra zbladła niepokojąco.
-Hermiona? - wyszeptał Potter, przerywając wcześniejszą czynność i odsuwając od siebie lekko ukochaną.
Dziewczyna poczuła, że traci siły i upadła bezwładnie wprost w ramiona ukochanego, na którego twarzy malowało się czyste przerażenie.
Skóra dziewczyny na jej rękach przybrała w niektórych miejscach jasnopomarańczową barwę, a samej brunetce zaczynało brakować tlenu. Skóra w miejscu plam szczypała nieprzyjemnie.
Wystraszony Harry szybko wziął ją na ręce i wybiegł z Pokoju Życzeń.
-Spokojnie, zaraz ktoś ci pomoże... - szeptał do ucha dziewczyny, kierując się w stronę skrzydła szpitalnego.
Przez zamglone oczy brunetka widziała, że usta Harrego poruszają się, jednak nie było jej dane wysłuchać jego słów. Świat wokół niej nagle jakby zamilkł i jedyne co dochodziło do jej uszu to przyspieszone bicie jej serca.

***

"Poczekaj sekundę
Pozwól mi złapać oddech
Przypomnij mi, jak to jest, słyszeć Twój głos

Twoje usta się poruszają
Nie słyszę nic
Żyjemy tak, jakbyśmy nie mieli wyboru..."*


***

Hermiona nie wiedziała co się dzieje. W jednej chwili czuła się dobrze, a w kolejnej leżała zemdlona w ramionach ukochanego, który niósł ją do skrzydła szpitalnego.
Dziewczyna poczuła jak chłopak kładzie ją na łóżku, a później odchodzi, by zawołać panią Pomfrey.
Skóra na jej rękach piekła coraz bardziej, a samej dziewczynie zaczynało się robić coraz bardziej gorąco.
Jakby przez sen słyszała przytłumione słowa pielęgniarki oraz Harrego, a zaraz potem poczuła chłodną dłoń czarnowłosego na swojej dłoni. Chwilę później odpłynęła...

***

Podobny obraz

***

Aśka siedziała w bibliotece - a dokładniej w Dziale Ksiąg Zakazanych - i czytała księgi z czarno-magicznymi zaklęciami, aby dowiedzieć się interesującej ją rzeczy, gdy nagle przed jej oczami ukazało się świetliste zwierzę przypominające trochę rysia.
Polka dotknęła go lekko dłonią, a on zamienił się w napis:
"Chodź szybko do skrzydła szpitalnego, coś się dzieje z Hermioną. My już jesteśmy w drodze.
O.T."
Brunetka zamknęła czytaną książkę i włożyła ją do torby, po czym, uważając na bibliotekarkę, wyszła z pomieszczenia.

*****

*Alan Walker - "Sing me to sleep"

*****
Tak, wiem zawaliłam. Przepraszam. Dużo się ostatnio u mnie dzieje i już od kilku miesięcy pisałam ten rozdział. Moja wena na to opowiadanie lekko się wypaliła i strzępki pomysłów w mojej głowie ni jak nie chciały połączyć się w logiczną całość.


PS. Jakby ktoś był zainteresowany miniaturkami to zapraszam: https://www.wattpad.com/story/58503562-my-way-miniaturki-hp

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz