Dzisiaj moje urodziny więc zgodnie z obietnicą 4 rozdział
*****
-Szybciej, szybciej bo się spóźnicie!- ponaglała ich pani Weasley
-Spokojnie mamo, na pewno zdążymy- uspokajał ją Ron
Droga na dworzec King's Cross minęła przyjaciołom bardzo szybko. Gdy byli już w pociągu Harry i Hermiona poszli do przedziału dla prefektów, a Ron i Ginny poszli do przedziału, w którym byli już Nevill i Luna i zajęli miejsca również przyjaciołom.
-Hermiono, tak sobie myślałem...
-O kogo my tu mamy? Szlama i bliznowaty.- przerwał Harremu Bleis Zabbini
-Stul pysk Zabbini!- krzyknął Draco Malfoy i odeszli
-Czy on właśnie przerwał Zabbiniemu naśmiewanie się z nas?- Harry zdębiał
-Na to wygląda.- Hermiona nie była tym przejęta- Co mi chciałeś powiedzieć?
-No wiesz... podobasz mi się i- dziewczynie zawirowało w głowie- No... ja...
-Wydusisz to z siebie?
-Kocham cie! Zadowolona?!
Hermione zatkało, a Harry poczuł, że uginają się mu nogi. ,,Po co ja to powiedziałem?"- pomyślał. Po dłuższym milczeniu brązowooka zdobyła się na odwagę:
-Ja też cie kocham Harry- wyszeptała, a Harry rozpromienił się, objął ją w pasie i namiętnie pocałował.
Do przedziału wrócili trzymając się za ręce.
-Czy my o czymś nie wiemy?- zdziwiła się Luna
-Można tak powiedzieć.- uśmiechnęła się Hermiona, pocałowała Harrego w policzek i usiadła koło Luny przy oknie.
***
-Hermiono, obudź się. Za chwilę będziemy w Hogwarcie. Chłopcy wyszli, możemy się przebrać- szeptała do ucha przyjaciółki Luna
-Zaspałam?
-Tak. I spałaś jak suseł.- zaśmiała się Ginny
Po dwudziestu minutach, pociąg zaczął zwalniać i zatrzymał się. Przyjaciele wyszli na zatłoczony peron, a po chwili usłyszeli znajomy głos Hagrida, który wołał do siebie uczniów pierwszej klasy. Przywitali się i ruszyli do zamku.
Na wakacjach Hermiona nauczyła Harrego jak rozmawiać telepatycznie i od tamtego czasu często rozmawiali ze sobą w ten sposób. Dzięki temu Harry często pytał o zwyczaje i moce Czarodziejek i był pewny, że nikt go nie usłyszy.
,,Nareszcie w domu"- powiedziała Hermiona w myślach do Harrego, który to potwierdził.
Usiedli na swoich stałych miejscach przy stole i przyglądali się Ceremonii Przydziału. Gdy ostatni uczeń został przydzielony Ron szepnął- ,,Nareszcie"- na co przyjaciele parsknęli śmiechem.
-Chciałbym coś ogłosić- powiedział donośnym głosem Dambledor i uciszył uczniów gestem ręki- W tym roku nauczycielem eliksirów zostanie Horacy Slughorn, a obrony przed czarną magią Severus Snape- Ślizogoni zaczęli wiwatować, a odpowiedziało im buczenie Gryfonów- Mam też inne wieści. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia odbędzie się bal dla uczniów klas 5-7. To tyle, pałaszujcie.- na stołach pojawiły się różnorodne potrawy, a dziewczyny zaczęły gorączkowo rozmawiać o balu.
***
Zmęczona i najedzona do syta Hermiona położyła się do łóżka. Wciąż nie mogła uwierzyć w to, że chodzi z Harrym. To było spełnieniem jej najskrytszych marzeń. Ale wciąż pamiętała o wojnie i o tym, że jej ukochany będzie musiał zabić Voldemorta. ,,Jeżeli on tego nie zrobi to ja go zabije. Zaraz, przecież Harry na pewno sprosta zadaniu"- pomyślała i natychmiast zasnęła.
Rano obudziło ją stukanie do okna. Otworzyła je i odwiązała list od nóżki sowy, która natychmiast odleciała. Zaskoczona dziewczyna zaczęła czytać:
U mnie w gabinecie po śniadaniu.
Albus Dambledor
PS. Fasolki są we wszystkich smakach.
Brązowowłosa ubrała się i zeszła do pokoju wspólnego.
-Cześć kochanie. Dobrze spałaś?- powitał ją Harry
-Oczywiście, że tak.- pocałowała go w policzek i razem z Ronem zeszli na śniadanie
-O nie! Na pierwszej OPCM.- zmarkotniał Ron
-Może nie będzie tak źle?
-Optymistka się znalazła! Od kiedy lubisz lekcje ze Snapem?
-Przestań Ron, przecież wiesz, że ich nie cierpię.
Gdy zjadła śniadanie wyjaśniła chłopakom, że Dambledor ją wezwał i poszła w kierunku gabinetu dyrektora.
-Fasolki wszystkich smaków.- powiedziała przed gargulcem, a ten się odsunął
Zapukała do drzwi i kiedy usłyszała krótkie ,,Proszę" weszła do środka
-Wzywał mnie pan?
-Tak. Usiądź proszę. Cytrynowego dropsa?
-Nie, dziękuję.
-Jak wiesz przepowiednia Harrego stłukła się podczas waszej ostatniej przygody w Ministerstwie.- Hermiona pokiwała głową- Otóż, była tam jeszcze jedna przepowiednia. Niezwykle ważna. Ona tez się stłukła.
-O kim była?
-O tobie.
-Nie rozumiem.
-Pytałaś kiedyś co może oznaczać twoja blizna. Teraz już wiem. W dniu kiedy Harry pokonał Toma powstała nowa przepowiednia: ,, W maju narodziła się najpotężniejsza dziewczynka jaką świat widział do tej pory. Potomkini wielkiego rodu. Pomoże Wybrańcowi w wykonaniu zadania, ponieważ zło zawsze znajduje powrotną drogę. Będzie miała znak jak Wybraniec. Jej moc będzie rosnąć z każdym dniem, a mądrość przewyższy wszystkich. Wybraniec pokocha ją na całe życie. Nic nie stanie im na drodze do zwycięstwa. Ostatecznego dnia pomoże mu wyzwolić świat ze zła ujawniając moc wszystkim i już na zawsze będą razem."
-Czemu pan mi wcześniej nie powiedział?
-Bo nie chciałem nikogo zmuszać do miłości, no a teraz...
-Skąd pan wie?
-Wieści szybko się roznoszą. Zmykaj na zajęcia.
-Do widzenia profesorze.
***
-Spisałem ci notatki z lekcji.
-Dziękuję jesteś kochany.- dziewczyna pocałowała chłopaka na korytarzu
-Nie przy ludziach- roześmiał się Ron
-Co teraz mamy?- Hermiona oderwała się od Wybrańca
-Opieka nad magicznymi stworzeniami ze Ślizogonami- popatrzył na plan Harry
-No to chodźmy.
Na błoniach grzało jeszcze słońce. W końcu był dopiero 2 września. Trójka przyjaciół szła w stronę chatki Hagrida. W połowie drogi minął ich Draco Malfoy nie mówiąc ani słowa chociaż Hermiona w swoich myślach usłyszała: ,,Cześć siostra" i odpowiedziała bratu również telepatycznie.
-On coś knuje.- stwierdził Ron
-Czemu tak myślisz?- spytała Hermiona
-Malfoy nie byłby sobą gdyby czegoś nie knuł. Zresztą dziwnie się zachowuje.
-To prawda. Nie docina nam już, a w pociągu gdy Zabbini chciał się z nas powyśmiewać uciszył go.-Harry był tego samego zdania co przyjaciel
-Może się zmienił.
-Tacy ludzie nigdy się nie zmieniają. Zaraz. Ty go bronisz?!
-Nie skąd. Tak tylko sobie gadam. Pewnie to od tego słońca. Mówię co mi ślina na język przyniesie.- Harry i Ron wymienili zdziwione spojrzenia.
Lekcja minęła dość spokojnie pomijając fakt, że Hagrid znowu pokazał im jakieś niezwykle niebezpieczne stworzenie o trudnej nazwie które prawie spaliło kwasem jego dom.
Podczas lunchu Harry zapytał:
-A tak właściwie to po co Dambledor cię wezwał?
-Nie ważne. Tak sobie gadał.
Harry wiedział, że Hermiona coś przed nim ukrywa, za dobrze ją znał. Tylko co?
***
Wieczorem Hermiona położyła się wcześniej, ale pomimo tego nie mogła zasnąć. Cały czas myślała o przepowiedni: ,,...I już na zawsze będą razem.", oraz o słowach Harrygo: ,,Tacy ludzie się nie zmieniają". Przecież to nie prawda. Draco się zmienił i to bardzo.
Około północy zasnęła. Śniło jej się że biegnie przez las za świetlistym jeleniem.
***
Pierwszy tydzień nauki minął jej dość spokojnie, chociaż co noc śniło jej się że biegnie za świetlistym jeleniem. Było to bardzo dziwne biorąc pod uwagę to, że jeleń to patronus Harrego, a zaczęła o tym śnić w dniu kiedy dowiedziała się o przepowiedni.
Szukając odpowiedzi na pytanie dlaczego śni jej się cudzy patronus, poszła do biblioteki. Nie znalazła odpowiedniej książki, więc udała się do działu ksiąg zakazanych. Na szczęście miała na to pozwolenie dyrektora, ponieważ zaklęcia Czarodziejek było można znaleźć tylko tam. Znalazła książkę o którą jej chodziło, schowała ją do torby i wróciła do dormitorium.
Harry miał dzisiaj trening, a na zewnątrz lało jak z cebra, więc mogła spokojnie pogrążyć się w lekturze. Po godzinie znalazła odpowiedź. ,,Jeżeli komuś śnią się cudze patronusy oznacza to, że te osoby są bardzo ze sobą zżyte i nie potrafią żyć bez siebie." Hermiona przetarła oczy. Czy to możliwe? To byłoby spełnieniem jej marzeń, lecz jedno ją martwiło. Wojna. Nie dawała jej spokoju. Od pewnego czasu stale o tym myślała. Postanowiła odnieść książkę zanim ktoś zauważy że jednej brakuje.
Idąc korytarzem była tak pogrążona w myślach, że nie zauważyła nadchodzącej osoby i w nią wpadła.
-Uważaj jak chodzisz!
-Przepraszam profesorze.
-A co ty tam chowasz?
-Nic takiego. To tylko książka.
-Pokaż mi ją.
-Nie.
-Pokazuj!- wyrwał z rąk dziewczyny książkę i uśmiechnął się tryumfalnie- Proszę, proszę. Dział Ksiąg Zakazanych. Teraz to ci się dostanie. Do dyrektora!
-Tak profesorze.- zgodziła się pokornie, ale i tak wiedziała, że dyrektor nic jej nie powie. Przecież ma jego pozwolenie.
Złapał ją za rękę i prowadził wprost do gargulca.
-Fasolki wszystkich smaków.- wypowiedział sucho hasło i weszli na górę
-Dyrektorze, przyłapałem ją z książką z działu ksiąg zakazanych.
-Spokojnie Severusie. Na pewno to wyjaśnimy.
-Ale jak to? Nie będzie żadnej kary?
-Skoro nalegasz.- zdziwiona Hermiona popatrzyła na Dambledora- minus dwadzieścia punktów dla Gryffindoru.
-Ale profesorze...
-Severusie, zostawisz nas samych? Chciałbym porozmawiać z nią w cztery oczy.
-Ależ oczywiście.- Snape był widocznie zadowolony
-I plus dwadzieścia za wyniesienie jej tak że nikt nie zauważył- dyrektor puścił uśmiechniętej dziewczynie oczko- No zmykaj.
Hermiona miała rację. Dambledor nic jej nie powiedział, a Gryffindor nie stracił przez nią punktów. Uśmiechnięta wróciła do Pokoju Wspólnego, w którym zastała Harrego. Podeszła do niego i pocałowała go delikatnie w głowę.
-Gdzie byłaś?
-U dyrektora.
-Po co?
-Snape przyłapał mnie z książką.
-Dział Ksiąg Zakazanych?
-Tak. Przecież wiesz, że ja też muszę się uczyć różnych zaklęć.
-I co powiedział Dambledor?
-Nic.
-Jak zwykle. Ale powinnaś bardziej uważać na Snapa.
-Zamyśliłam się, nie zauważyłam go.
-Można się było tego po tobie spodziewać.
***
- Dzisiaj porozmawiamy o historii Gryffindoru.- oznajmił Binns- Na pewno wiecie kto był założycielem waszego domu, ale czy wiecie o Czarodziejkach?
-Profesor McGonagall kiedyś nam coś wspominała.- powiedział Nevill
-Otóż Czarodziejki są bardzo potężne i mądre. Czarodziejki zrodziły się w czterech domach Hogwartu. Dwie były córkami Haffelpuf i Ravenclaw, a dwie żonami Slytherina i Gryffindora. Najpotężniejsza była Mary Gryffindor, dlatego Slytherin rzucił urok przez który Czarodziejki w rodzinie Godryka rodziły się rzadko, bo Czarodziejki z pełną mocą są czysto krwiste, a półkrwi nie mają pełnych mocy. Do tej pory były tylko Dwie Czarodziejki Gryffindoru- Mary Gryffindor i jej praprawnuczka Sara Gryffindor. Przez usta prawdziwej Czarodziejki nie może przejść żadne zaklęcie niewybaczalne, a klątwa tortur działa na nie ze zdwojoną mocą. Jednak Czarodziejki Gryffindoru nie da się zabić zwykłym zaklęciem śmierci. Nie zadziała na nie. Można je zabić tylko starożytnym zaklęciem przy pomocy swoich dwudziestu sług, którzy dobrowolnie oddadzą nam swoje moce, by można było je zabić.- pierwszy raz na historii magii nikt nie spał i wszyscy słuchali uważnie
Harry podniósł rękę.
-Tak Harry?
-Profesorze, a co z Daphne i Williamem Gryffindor? Przecież mieli bliźniaki- chłopca i dziewczynkę, a z tego co wiem Daphne była czystej krwi.- Hermiona skarciła Harrego w myślach
-To dobre pytanie. Jednak mieli oni wypadek 15 lat temu i zginęli.
-A gdyby jednak żyli?
-No cóż, gdyby żyli to kto wie?
-Ale przecież to możliwe, że ich córka była Czarodziejką.
-To fakt. Zwłaszcza, że od poprzedniej Czarodziejki minęło już kilkaset lat. Myślę, że córka Daphne i Williama mogła być Czarodziejką.
-Pomyślcie co by było gdyby Czarodziejka Gryffindoru chodziła do naszej klasy.- rozmarzyła się Lawender
-To mogło by być możliwe. Przecież miała by tyle lat co i my.- powiedziała bez przekonania Hermiona
Dyskusja o Trzeciej Czarodziejce trwała całą lekcję. Nikt w klasie(oprócz Harrego) nie wiedział, że Czarodziejka żyje i była z nimi od pierwszej klasy.
***
-Musiałeś pytać co by było gdyby?
-Kochanie, nie złość się.
-Wiesz jak trudno było mi nie wykrzyczeć na całą klasę, że to ja jestem Trzecią Czarodziejką, a moich rodziców zabił Voldemort? Mam już dość ciągłego poniżania. Nie zamierzam też milczeć gdy ktoś mówi o moich rodzicach z lekceważeniem.
-Proszę cię, uspokój się.
-Jak mam się uspokoić?!- w odpowiedzi Harry przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował.
Stali przylepieni do siebie dopóki do Pokoju Wspólnego nie wkroczył Ron.
-O widzę, że przeszkadzam.- przyjaciele popatrzyli po sobie i wybuchnęli śmiechem.
*****
Nowy rozdział postaram się dodać 22 lub 23 maja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz