wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 3: Wakacje

Akcja zaczyna się już toczyć tak jak na początku chciałam to napisać( szósty rok nauki w Hogwarcie).
Zapraszam do czytania.
*****
Dziewczyna z długimi, brązowymi lokami zapukała do drzwi i czekała, aż ktoś jej otworzy.Gdy drzwi się uchyliły jej oczom ukazała się masywna sylwetka kuzyna Harrego- Dudleya.
Chłopak patrzył na dziewczynę jak ciele w malowane wrota. Z transu obudziła go Hermiona.
-Czy jest Harry i profesor Dambledor?- spytała
-C...co?
-Pytałam czy jest tu Harry i profesor Dambledor.- powiedziała zirytowana
Dudley zmarudniał. Popatrzył na jaj kieszeń i zobaczył wystającą z niej różdżkę.
-M-mamo! Jest z tymi wariatami jeszcze jedna!- krzyknął wystraszony i pobiegł korytarzem do salonu
-Dziękuję za zaproszenie...- wymamrotała pod nosem Hermiona i weszła ciągnąc za sobą swój kufer. Zapukała do drzwi za którymi zniknął Dudley, a gdy usłyszała ,,Proszę" powoli weszła.
-Dobry wieczór. Cześć Harry.- powiedziała i nie wiedzieć czemu na widok Harrego poczuła zakłopotanie, a na jej policzki wstąpił niezauważalny rumieniec.
-Witam Hermiono. Właśnie mieliśmy z Harrym pożegnać się z niezwykle uprzejmymi gospodarzami- przywitał ją Dambledor, a po następnych słowach razem z Harrym parsknęła śmiechem.
***
-Witajcie kochani!-krzyknęła pani Weasley na ich widok- A gdzie Dambledor?
-Musiał wracać do szkoły- powiedział Harry ,gdy uwolnił się z uścisku starszej pani
-Ach ten Dambledor. Wchodźcie, wchodźcie. Na pewno jesteście głodni.
-Nie, dziękujemy pani.
- Hermiono, co ty wygadujesz, no chodźcie.
-Pana Weasleya nie ma w domu?- zapytał Harry patrząc na rodzinny zegar Weasleyów.
- Odkąd świat dowiedział się o powrocie Sami-Wiecie-Kogo pracuje od świtu do nocy.
-Harry! Hermiona!- rudowłosa dziewczyna pojawiła się znikąd na schodach
-Ginny! Czy ty przypadkiem nie powinnaś być teraz w łóżku?
-Powinnam. Ale usłyszałam głosy z dołu i postanowiłam, że sprawdzę kto to.
***
-No, to opowiadaj co u ciebie. Myślałam, że przyjedziesz dopiero w sierpniu.
-Taki miałam zamiar, ale się rozmyśliłam.
-A co z Harrym?- Ginny uśmiechnęła się tajemniczo
-Nie rozumiem.- Hermiona zakłopotała się
-Przecież widzę jak na niego patrzysz. On zresztą też.
-Naprawdę aż tak to widać?
-Nie, ja po prostu za dobrze cię znam i dlatego wiem, że się w nim podkochujesz.
-Obiecaj, że nikomu nie powiesz.
-Nawet Ronowi?- Hermiona popatrzyła na przyjaciółkę ze złością- No dobrze, jemu też nic nie powiem. Obiecuję.
-No a ty?
-Co ja?
-Kto ci się podoba?
-Nikt.
-Za dobrze cię znam i wiem, że się w kimś podkochujesz.- powiedziała z przekąsem brązowowłosa
-Daj spokój. Naprawdę nikt.-upierała się ruda
-Przecież nie jestem głupia.
-Nie będziesz się śmiać?
-Nie.
-I nikomu nie powiesz?
-Absolutnie.
-Obiecaj!
-Dobrze. Obiecuję. Powiesz wreszcie kto to?
-Blfls.-wymamrotała pod nosem Ginny
-Kto? Głośniej.
-Blaise Zabini! Zadowolona?!
Hermionę zatkało. Jak to? Ślizogon, którego nigdy nie lubiła się jej podoba?
-Ten Blaise Zabini?- nie mogła uwieżyć Hermiona
-Zamknij buzię bo ci mucha wleci. Tak Blaise Zabini- Ślizogon. Znasz innego?
-Od kiedy ci się podoba?
-Od zeszłego roku.
-Nie wiem co powiedzieć.
-To nic nie mów. Po prostu się z tym pogódź.
-Chyba muszę się z tym przespać. Dobranoc Ginny.- położyła się i od razu zasnęła.
Następnego dnia dalej nie mogła uwierzyć w to, że jej najlepsza przyjaciółka kocha Ślizogona. To był dla niej za duży szok, ale w końcu po kilku dniach się z tym pogodziła.
-Hermiono, chodź z nami pograć!- krzyknął Ron
-Nie mam ochoty.
-No chodź.-usłyszała czyjś głos przy uchu i poczuła jak ktoś łapie ją za rękę i powoli podnosi z trawy, a drugą ręką zamyka i odkłada jej książkę na bok.
-Nie, proszę cię Harry! Ja nie chcę!
-Daj spokój. Przecież wiem, że świetnie latasz.- po tych słowach puścił do niej oczko- Czarodziejko Gryffindoru- to powiedział szeptem do jej ucha.
Hermiona posłusznie wsiadła na miotłę i zaczęła grać z przyjaciółmi.
-Wow, Hermiono nie wiedziałem, że potrafisz tak grać!- Ron nie mógł wyjść z podziwu.
-Gdzie nauczyłaś się tak grać?- dopytywała się Ginny
-Ćwiczyłam kiedyś z Harrym.
-No stary jesteś świetnym nauczycielem.
-Dzięki, ale gdy pierwszy raz z nią grałem to, już wtedy była świetna.- Harry się zarumienił
-Kolacja!- krzyknęła pani Weasley z kuchni, a jej głos było słychać aż na wzgórzu.
-Chodźcie, jestem głodny jak wilk.
-Chyba chciałeś powiedzieć ,,jak zawsze" Ron.-po słowach Harrego przyjaciele wybuchnęli śmiechem i razem poszli na kolację.
***
Hermiona i Ginny plotkowały w pokoju Ginny, gdy ich rozmowę przerwało stukanie do okna. Rudowłosa podeszła do okna i je otworzyła, a szara sowa szybko przez nie wleciała i usiadła Hermionie na kolanach.
-Widziałam już gdzieś tę sowę.- powiedziała Ginny przyglądając się jak jej przyjaciółka odwiązuje list od nóżki sowy- Czy to nie jest przypadkiem jedna z szkolnych płomykówek?
-Tak- odpowiedziała drżącym głosem Hermiona i położyła na łóżku szarawą kopertę, a ją natychmiast pochwyciła rudowłosa.
-Draco Malfoy?! Czego on od ciebie chce? I dlaczego użył szkolnej sowy?
Hermiona nie zwracała uwagi na słowa przyjaciółki. Jej oczy szybko śledziły linijki tekstu napisane dobrze znanym jej pismem. Po przeczytaniu łzy naszły jej do oczu. Nie chciała uwierzyć w to co napisał chłopak. To było po prostu niemożliwe.
-Hermiono, co się z tobą dzieje? Co on ci napisał? Dlaczego płaczesz?- Ginny zadawała pytania, które i tak nie docierały do brązowowłosej.
-Jak oni mogli kazać mu zrobić coś tak okrutnego?- wyszeptała po chwili przez łzy
-Jacy ,,oni"? O co chodzi? Przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć.- Ginny przytuliła przyjaciółkę.
-Greangerowie nie są moimi biologicznymi rodzicami.
-Jak to?
-Gdy byłam mała miałam wypadek. Moi rodzice zginęli na miejscu. Miałam także brata bliźniaka, ale nie odnaleziono jego ciała, a ja cudem się uratowałam. Pod koniec piątej klasy Draco Malfoy zaczął się dziwnie zachowywać. Nie docinał mi i mnie unikał. Zastanowiło to mnie, więc kiedyś w bibliotece powiedziałam mu wprost, że dziwnie się zachowuje i wtedy on zaprowadził mnie do pokoju życzeń i powiedział, że podczas przerwy Wielkanocnej znalazł w domu dokument adopcji. Był zdesperowany, więc zapytał Dambledora kim są jego prawdziwi rodzice i dowiedział się że jesteśmy rodzeństwem.- powiedziała zapłakana Hermiona
-To znaczy, że Hermiona Greanger- Gryfonka i Draco Malfoy- Ślizogon to bliźniaki?! Ale nie rozumiem dlaczego płaczesz?
-Draco napisał, że Sama-Wiesz-Kto kazał mu zabić Dambledora i jeżeli tego nie zrobi to go zabije.-Hermiona rozpłakała się na dobre.
-Ale skoro ty jesteś w Gryffindorze, to dlaczego on jest w Slytherynie?
-Jego wychowywano na Malfoya. Myślał, że jest synem Lucjusza i brał z niego przykład. Dlatego Tiara przydzieliła go do Slytherinu.
-A czy ktoś jeszcze o tym wie?
-Tylko Dambledor i teraz też ty.
-No już, nie płacz. Wszystko się jakoś ułoży. Pomogę ci.
-Naprawdę?
-A od czego są przyjaciele?
-Dziękuje ci.
***
-Hermiono, jedziesz z nami na Pokątną?
-Jasne. Tylko się przebiorę.
Gdy dziewczyna zeszła na dół, zobaczyła swoich przyjaciół, czekających na nią.
-To co, idziemy?
Wszyscy złapali ramię pana Weasleya lub pani Weasley i po chwili stali przed ,,Dziurawym Kotłem".
Hermiona i Ginny poszły razem z Molly kupić podręczniki, a chłopcy po nowe szaty bo ze starych już wyrośli. Spotkali się później w kawiarni i dziewczyny zdecydowały, że muszą jeszcze kupić sobie kilka nowych ubrań, więc chłopcy poszli pooglądać wystawy z miotłami.
-Co się z tobą dzieje Harry?- zapytał Ron, gdy dziewczyny się oddaliły
-Nie rozumiem o co ci chodzi.
-O Hermionę. W kawiarni nikogo nie słuchałeś tylko gapiłeś się na nią przez cały czas!
-Wcale, że nie!
-Tak? Więc o czym mówiłem?
-O Quindithu?
-Nie. Zastanawiałem się kto będzie nowym nauczycielem OPCM.
-Więc twoim zdaniem kto?
-Nie zmieniaj tematu! Aaa już wiem o co chodzi!
-O co?
-Ty się w niej zakochałeś!
-Wcale, że nie!
-Widzę jak na nią patrzysz. Mnie nie oszukasz. Harry się zakochał! Harry się zakochał! Harry się zakochał!
-Możesz się zamknąć?!
-No co? Ona przecież też cie kocha.
-Ta jasne- zadrwił Harry- po prostu sobie ze mnie żartujesz.
-Daj spokój. Naprawdę. Słyszałem na własne uszy!
-Jak to?
-W nocy, gdy do nas przyjechaliście, zszedłem na dół napić się wody, a gdy wracałem, usłyszałem rozmowę dziewczyn i Hermiona przyznała się Ginny, że cie kocha!
-Naprawdę?!- nie dowierzał Harry
-No przecież mówię.
Harry poczuł jak jakieś ciepło wypełnia go od środka. Nie słuchał dalszych słów przyjaciela. Nie mógł uwierzyć, że jego marzenie się spełniło. Hermiona go kocha!
*****
Cieszę się że wam się podoba. Następny rozdział postaram się dodać w moje urodziny(17 maja).
PS. Komentujcie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz